SELENA:
-Podobasz mi się Selena. Czuję, że się w tobie zakochuję. Cały czas o tobie myślę. Gdy tylko cię widzę, od razu mam lepszy humor, szczerze się uśmiecham. Przy innych kobietach nie czułem tego, co przy tobie. Nie wiem co się ze mną dzieje.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przez dłuższą chwilę nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa.
-Nie musisz nic mówić. Jesteś zaskoczona tym co powiedziałem, wiem. Musiałem ci to powiedzieć, bo dłużej nie mógłbym tego w sobie dusić - powiedział i odszedł.
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Nie mówiąc nic nikomu, wróciłam do domu.
NEYMAR:
Rafaela i Rafinha dobrze się bawili. W pewnej chwili zorientowałem się, że Seleny nie ma z nami.
-Rafa! Gdzie jest Selena? - zapytałem zmartwiony.
-Co? - zapytała zdziwiona.
-Seleny nie ma!
-Jak to jej nie ma? Przecież szła z nami na plażę, jak tu doszliśmy, to też była z nami - powiedziała Rafaela.
-Zadzwonię do niej.
Wybrałem numer i czekałem aż Selena odbierze.
-Nie odbiera - powiedziałem chowając telefon do kieszeni.
-Czemu od tak sobie poszła? To nie w jej stylu.. - rzekła Raf.
-Może poszła do domu? Neymar idź sprawdź czy jest w domu, a my z Rafaelą rozejrzymy się tu. Może jej się coś stało - powiedział Rafinha.
-Oby nie - powiedziałem sam do siebie i skierowałem się w stronę domu Sel.
Biegłem z nadzieją, że jej nic nie jest. Po 10 minutach byłem już przed jej domem. Wbiegłem na podwórko i zdyszany zadzwoniłem kilka razy dzwonkiem. Przez dłuższą chwilę nikt nie otwierał. Ulżyło mi, gdy drzwi otworzyła Selena.
-Nie chcę z nikim gadać, zostaw mnie samą - powiedziała.
-Czemu nic nie powiedziałaś, że idziesz do domu? - zapytałem ignorując jej wcześniejsze słowa.
-Zaskoczyłeś mnie tym, co powiedziałeś. Nie wiedziałam, że w tak krótkim czasie zaczniesz coś do mnie czuć. Nie myślałam nawet, że zwrócisz na mnie uwagę. Na świecie jest milion kobiet lepszych ode mnie, a ty właśnie zainteresowałeś się mną.
-Liczysz się dla mnie tylko TY - powiedziałem z naciskiem na ostatnie słowo.
-Neymar.. Ja nie jestem gotowa na jakikolwiek związek..
-Rozumiem.. przyjaciele? - zapytałem.
-Przyjaciele - odpowiedziała Selena uśmiechając się.
-Wejdź - powiedziała zapraszając mnie do środka.
-Muszę zadzwonić do Rafaeli, że nic ci nie jest i jesteś w domu - oznajmiłem.
Wykonałem szybki telefon do siostry.
-Napijesz się czegoś? - zapytała Selena, gdy skończyłem rozmawiać przez telefon.
-Poproszę wodę - odpowiedziałem z uśmiechem.
Chwilę później Selena przyszła do salonu ze szklanką wody.
-Proszę - powiedziała stawiając napój na stoliku.
-Nie boisz się mieszkać sama w tak dużym domu? - zapytałem.
-Nie, przyzwyczaiłam się już do tego - odpowiedziałam.
-Czemu nie mieszkasz z twoimi rodzicami?
-Dwa lata temu wyprowadziłam się z domu. Pokłóciłam się z rodzicami.. Od tego czasu nie mam z nimi kontaktu. Nie dzwonią nawet gdy mam urodziny - powiedziała.
-Nie próbowałaś się jakoś z nimi skontaktować? - zapytałem.
-Nie - odpowiedziała krótko.
-Czemu? - zapytałem trochę zdziwiony.
-Moja mama powiedziała, że nie chce już mieć ze mną nic wspólnego. Ojciec tak samo. Nie chcą mnie znać. Dlatego też nie próbowałam nawet się z nimi jakoś skontaktować.
-Nie wierzę, że ci tak powiedzieli.. Tak wspaniałej dziewczynie.
-To uwierz. Odkąd skończyłam piętnaście lat poniżali mnie, obrażali. Mówili, że to ja jestem ta najgorsza, że jestem do niczego. Nic nie potrafię. Gdy miałam szesnaście lat, moi rodzice zaadaptowali dziewczynę w moim wieku. Ona stała się dla nich ideałem. Ona była ta najlepsza. Na wszystko jej pozwalali, kupowali jej drogie prezenty. A ja? Ja się dla nich nie liczyłam. Byłam tylko dla nich ciężarem - pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
Szybko ją otarłem.
-Nie płacz. Nie warto płakać przez takich ludzi. Dobrze zrobiłaś, że się od nich wyprowadziłaś.
-Przepraszam, rozkleiłam się trochę - powiedziała.
-Sel, nie przepraszaj. Cieszę się, że mi o tym wszystkim powiedziałaś. Mówiąc to wiem, że mi ufasz.
-Czuję, że mogę tobie o wszystkim powiedzieć, a ty zawsze mnie zrozumiesz. Czuję jakbyśmy się znali od dziecka - powiedziała uśmiechając się lekko.
-Możesz zawsze na mnie liczyć. O każdej porze dnia i nocy. Możesz pisać, dzwonić, a ja zawsze cię wysłucham - powiedziałem.
-Dziękuję - powiedziała i przytuliła się do mnie.
-Od tego ma się przecież przyjaciół - powiedziałem mocniej ją przytulając.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Większość osób chciała żebym dziś dodała rozdział, ale krótszy. :)
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba. :D
Opinie jak zwykle piszcie w komentarzach :) (można anonimowo)
15 komentarzy - rozdział 8 :)
Do następnego! <3 :)
wtorek, 7 lipca 2015
poniedziałek, 6 lipca 2015
Rozdział 6
-Ręce mi opadają - powiedziała Rafaela, gdy wychodziłyśmy z centrum handlowego.
-Mi tak samo. Nie mam siły już nosić tych zakupów - rzekłam.
Kupiłyśmy mnóstwo ubrań, butów oraz kosmetyków.
-Wpadłam na świetny pomysł! - krzyknęła Rafa, gdy dochodziłyśmy już do samochodu.
-Jaki? - zapytałam otwierając auto.
-Pojedziemy po Neymara na lotnisko - rzekła pakując swoje zakupy do środka samochodu.
-A wiesz o której będą w Barcelonie? - zapytałam.
-Tak o dwudziestej - odpowiedziała - Co ty na to? - zapytała.
-Dobry pomysł. Neymar na pewno się ucieszy - powiedziałam wsiadając do auta.
-Na 100% - rzekła Rafa i także wsiadła do samochodu.
-Tak w ogóle, to która jest godzina? - zapytałam wyjeżdżając z parkingu.
-W pół do siedemnastej - odpowiedziała dziewczyna spoglądając na zegarek w telefonie.
-Tak późno?! Prawie cały dzień spędziłyśmy na zakupach - powiedziałam śmiejąc się.
-Przynajmniej spędziłyśmy miło czas - powiedziała Brazylijka.
-Racja!
-Jak wyjedziemy w pół do dwudziestej, to tak o dwudziestej będziemy na lotnisku, co nie? - zapytała.
-Tak, zdążymy w sam raz - odpowiedziałam.
Gdy wróciłam już do domu, poszłam się szykować. Wzięłam szybki prysznic. Następnie poprawiłam makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Postanowiłam założyć bluzkę i spodenki, które dziś kupiłam.
Do tego wzięłam torebkę i okulary przeciwsłoneczne. Tuż przed 19:30 byłam już gotowa. Zrobiłam sobie selfie w lustrze i wstawiłam na Instagrama. Przeglądając właśnie Instagrama, czekałam na Rafaelę. Przyszła po kilku minutach.
-Ooo! Widzę, że nowe ciuszki - powiedziała, gdy mnie zobaczyła.
-Ty też masz na sobie nową bluzeczkę - zauważyłam.
-Pasowała do spodenek, to założyłam - zaśmiała się.
-Racja, pasuje i to bardzo - także się zaśmiałam - Dobra, jedziemy - powiedziałam i udałam się do samochodu.
Wyjechałam z podwórka, poszłam zamknąć bramę i razem z Rafą pojechałyśmy na lotnisko. Parę minut przed 20 byłyśmy na miejscu.
-Idziemy do środka, czy zostajemy na zewnątrz? - zapytałam Rafy.
-Zostajemy tu - odpowiedziała.
Równo o 20 piłkarze Barcelony byli na lotnisku.
-Zaraz pewnie będą wychodzić. Jeszcze muszą porobić sobie zdjęcia z fanami, autografy i te sprawy - powiedziała Rafaela.
NEYMAR:
Dawałem właśnie autograf małemu chłopcu, gdy ktoś podszedł do mnie i zapytał o zdjęcie. Odwróciłem się i zobaczyłem Rafaelę.
-Rafa? Co ty tu robisz? - zapytałem zdziwiony.
-Hmm, przyjechałam po ciebie? - powiedziała z uśmiechem.
-Jak? Taksówką? - zapytałem.
-Nie, popatrz tam - powiedziała, wskazując palcem na Selenę, która stała przy samochodzie.
Gdy ją ujrzałem, to od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Gdy Sel zobaczyła, że się na nią patrzę, także się uśmiechnęła.
-No idź się przywitać - powiedziała i popchnęła mnie w kierunku Seleny.
-Hej - powiedziałem do dziewczyny.
-Cześć - odpowiedziała z uśmiechem.
-Kogo to był pomysł żebyście tu przyjechały?
-Rafaeli - odpowiedziała.
-Ona ma zawsze szalone pomysły - powiedziałem.
-Jedziemy? - zapytała Rafa, gdy do nas podeszła.
-Tak, wsiadajcie - powiedziała Ola.
-Może ja poprowadzę? - zapytałem.
-Nie, lepiej niech Ola prowadzi - powiedziała Raf - Nie lubię gdy Ty prowadzisz - zaśmiała się.
Popatrzyłem na nią z byka i wsiadłem do samochodu na tylne siedzenie. Rafaela usiadła z przodu na miejscu pasażera.
-Może pójdziemy dziś na spacer? - zapytała Rafaela.
-Chętnie - powiedziała Selena.
-A ty Neymar? Idziesz z nami? - zapytała moja siostra.
-Mogę iść. A może iść z nami Rafinha?
-Może - odpowiedziała Rafa z uśmiechem.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy słuchając piosenek.
-Za piętnaście minut przyjdziemy po Ciebie - powiedziała Rafa do Seleny, gdy dojechaliśmy już pod dom.
SELENA:
Wjechałam autem do garażu i poszłam do domu. Postanowiłam się przebrać, bo na dworze zrobiło się trochę chłodno. Mój wybór padł na ten outfit:
Gdy byłam już gotowa, udałam się do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki jogurt pitny o smaku truskawkowym i go wypiłam. Usłyszałam pukanie do drzwi, więc poszłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam samego Neymara.
-Gdzie Rafaela? - zapytałam.
-Jeszcze się szykuje - odpowiedział.
-Mhm, wejdź - zaprosiłam go do środka.
-Ładnie tu - powiedział rozglądając się po moim mieszkaniu - Mieszkasz sama, tak? - zapytał.
-Nie. Na chwilę obecną mieszkam z psem - powiedziałam i zawołałam pieska, którego znalazłam na ulicy.
-Jak się wabi? - zapytał Neymar głaszcząc szczeniaka.
-Nie ma imienia. A może ma.. Znalazłam go na ulicy i go przygarnęłam. Rozwiesiłam też plakaty, że go znalazłam. Może ktoś go szuka - powiedziałam patrząc na szczeniaka, który radośnie merdał ogonkiem.
-Słodki - powiedział Neymar.
-Jest u mnie krótko, a już się do niego przywiązałam - rzekłam uśmiechając się sama do siebie.
-A on do ciebie.
Chciałam coś powiedzieć, ale właśnie ktoś zapukał do drzwi.
-To pewnie Rafa - powiedziałam i poszłam otworzyć.
-Jestem! Możemy iść - powiedziała dziewczyna.
Poszłam jeszcze zanieść psiaka na górę do swojego pokoju i dołączyłam do Rafy i Neymara, którzy czekali na zewnątrz. Rafinha też już przyszedł.
-Hej - rzekłam i przywitałam się z nim.
-Cześć mała - powiedział z uśmiechem.
-Może pójdziemy na plażę? - zapytał Neymar.
-Ok, dobry pomysł - powiedział Rafinha - Wrzucimy dziewczyny do wody - rzekł żartobliwie piłkarz.
-Jasne, zobaczymy kto kogo wrzuci - powiedziała Rafaela.
Idąc na plażę dużo rozmawialiśmy. Jak już doszliśmy na miejsce, zrobiłam kilka zdjęć na Instagrama.
-Pięknie tu prawda? - zapytał Neymar przytulając mnie od tyłu.
-Tak - odpowiedziałam i uwolniłam się z jego silnego uścisku.
-Przepraszam.. - powiedział trochę speszony.
-Nie przepraszaj - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam - Chodźmy lepiej do nich, bo będą się martwić - rzekłam.
-Poczekaj, chcę ci coś powiedzieć - powiedział Neymar.
-Tak? - czekałam na to, co chce mi powiedzieć.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Będę taka zła i przerwę w tym momencie, haha. :D Jak myślicie, co Neymar chce powiedzieć Selenie? :)
Udało mi się odzyskać laptopa, to też jest rozdział. ;)
Mam nadzieję, że się Wam spodoba. :D
Opinie jak zwykle piszcie w komentarzach (można anonimowo) :)
15 komentarzy - rozdział 7 :) Dacie radę, co nie? <3
Do następnego! <3 :)
-Mi tak samo. Nie mam siły już nosić tych zakupów - rzekłam.
Kupiłyśmy mnóstwo ubrań, butów oraz kosmetyków.
-Wpadłam na świetny pomysł! - krzyknęła Rafa, gdy dochodziłyśmy już do samochodu.
-Jaki? - zapytałam otwierając auto.
-Pojedziemy po Neymara na lotnisko - rzekła pakując swoje zakupy do środka samochodu.
-A wiesz o której będą w Barcelonie? - zapytałam.
-Tak o dwudziestej - odpowiedziała - Co ty na to? - zapytała.
-Dobry pomysł. Neymar na pewno się ucieszy - powiedziałam wsiadając do auta.
-Na 100% - rzekła Rafa i także wsiadła do samochodu.
-Tak w ogóle, to która jest godzina? - zapytałam wyjeżdżając z parkingu.
-W pół do siedemnastej - odpowiedziała dziewczyna spoglądając na zegarek w telefonie.
-Tak późno?! Prawie cały dzień spędziłyśmy na zakupach - powiedziałam śmiejąc się.
-Przynajmniej spędziłyśmy miło czas - powiedziała Brazylijka.
-Racja!
-Jak wyjedziemy w pół do dwudziestej, to tak o dwudziestej będziemy na lotnisku, co nie? - zapytała.
-Tak, zdążymy w sam raz - odpowiedziałam.
Gdy wróciłam już do domu, poszłam się szykować. Wzięłam szybki prysznic. Następnie poprawiłam makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Postanowiłam założyć bluzkę i spodenki, które dziś kupiłam.
Do tego wzięłam torebkę i okulary przeciwsłoneczne. Tuż przed 19:30 byłam już gotowa. Zrobiłam sobie selfie w lustrze i wstawiłam na Instagrama. Przeglądając właśnie Instagrama, czekałam na Rafaelę. Przyszła po kilku minutach.
-Ooo! Widzę, że nowe ciuszki - powiedziała, gdy mnie zobaczyła.
-Ty też masz na sobie nową bluzeczkę - zauważyłam.
-Pasowała do spodenek, to założyłam - zaśmiała się.
-Racja, pasuje i to bardzo - także się zaśmiałam - Dobra, jedziemy - powiedziałam i udałam się do samochodu.
Wyjechałam z podwórka, poszłam zamknąć bramę i razem z Rafą pojechałyśmy na lotnisko. Parę minut przed 20 byłyśmy na miejscu.
-Idziemy do środka, czy zostajemy na zewnątrz? - zapytałam Rafy.
-Zostajemy tu - odpowiedziała.
Równo o 20 piłkarze Barcelony byli na lotnisku.
-Zaraz pewnie będą wychodzić. Jeszcze muszą porobić sobie zdjęcia z fanami, autografy i te sprawy - powiedziała Rafaela.
NEYMAR:
Dawałem właśnie autograf małemu chłopcu, gdy ktoś podszedł do mnie i zapytał o zdjęcie. Odwróciłem się i zobaczyłem Rafaelę.
-Rafa? Co ty tu robisz? - zapytałem zdziwiony.
-Hmm, przyjechałam po ciebie? - powiedziała z uśmiechem.
-Jak? Taksówką? - zapytałem.
-Nie, popatrz tam - powiedziała, wskazując palcem na Selenę, która stała przy samochodzie.
Gdy ją ujrzałem, to od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Gdy Sel zobaczyła, że się na nią patrzę, także się uśmiechnęła.
-No idź się przywitać - powiedziała i popchnęła mnie w kierunku Seleny.
-Hej - powiedziałem do dziewczyny.
-Cześć - odpowiedziała z uśmiechem.
-Kogo to był pomysł żebyście tu przyjechały?
-Rafaeli - odpowiedziała.
-Ona ma zawsze szalone pomysły - powiedziałem.
-Jedziemy? - zapytała Rafa, gdy do nas podeszła.
-Tak, wsiadajcie - powiedziała Ola.
-Może ja poprowadzę? - zapytałem.
-Nie, lepiej niech Ola prowadzi - powiedziała Raf - Nie lubię gdy Ty prowadzisz - zaśmiała się.
Popatrzyłem na nią z byka i wsiadłem do samochodu na tylne siedzenie. Rafaela usiadła z przodu na miejscu pasażera.
-Może pójdziemy dziś na spacer? - zapytała Rafaela.
-Chętnie - powiedziała Selena.
-A ty Neymar? Idziesz z nami? - zapytała moja siostra.
-Mogę iść. A może iść z nami Rafinha?
-Może - odpowiedziała Rafa z uśmiechem.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy słuchając piosenek.
-Za piętnaście minut przyjdziemy po Ciebie - powiedziała Rafa do Seleny, gdy dojechaliśmy już pod dom.
SELENA:
Wjechałam autem do garażu i poszłam do domu. Postanowiłam się przebrać, bo na dworze zrobiło się trochę chłodno. Mój wybór padł na ten outfit:
Gdy byłam już gotowa, udałam się do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki jogurt pitny o smaku truskawkowym i go wypiłam. Usłyszałam pukanie do drzwi, więc poszłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam samego Neymara.
-Gdzie Rafaela? - zapytałam.
-Jeszcze się szykuje - odpowiedział.
-Mhm, wejdź - zaprosiłam go do środka.
-Ładnie tu - powiedział rozglądając się po moim mieszkaniu - Mieszkasz sama, tak? - zapytał.
-Nie. Na chwilę obecną mieszkam z psem - powiedziałam i zawołałam pieska, którego znalazłam na ulicy.
-Jak się wabi? - zapytał Neymar głaszcząc szczeniaka.
-Nie ma imienia. A może ma.. Znalazłam go na ulicy i go przygarnęłam. Rozwiesiłam też plakaty, że go znalazłam. Może ktoś go szuka - powiedziałam patrząc na szczeniaka, który radośnie merdał ogonkiem.
-Słodki - powiedział Neymar.
-Jest u mnie krótko, a już się do niego przywiązałam - rzekłam uśmiechając się sama do siebie.
-A on do ciebie.
Chciałam coś powiedzieć, ale właśnie ktoś zapukał do drzwi.
-To pewnie Rafa - powiedziałam i poszłam otworzyć.
-Jestem! Możemy iść - powiedziała dziewczyna.
Poszłam jeszcze zanieść psiaka na górę do swojego pokoju i dołączyłam do Rafy i Neymara, którzy czekali na zewnątrz. Rafinha też już przyszedł.
-Hej - rzekłam i przywitałam się z nim.
-Cześć mała - powiedział z uśmiechem.
-Może pójdziemy na plażę? - zapytał Neymar.
-Ok, dobry pomysł - powiedział Rafinha - Wrzucimy dziewczyny do wody - rzekł żartobliwie piłkarz.
-Jasne, zobaczymy kto kogo wrzuci - powiedziała Rafaela.
Idąc na plażę dużo rozmawialiśmy. Jak już doszliśmy na miejsce, zrobiłam kilka zdjęć na Instagrama.
-Pięknie tu prawda? - zapytał Neymar przytulając mnie od tyłu.
-Tak - odpowiedziałam i uwolniłam się z jego silnego uścisku.
-Przepraszam.. - powiedział trochę speszony.
-Nie przepraszaj - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam - Chodźmy lepiej do nich, bo będą się martwić - rzekłam.
-Poczekaj, chcę ci coś powiedzieć - powiedział Neymar.
-Tak? - czekałam na to, co chce mi powiedzieć.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Będę taka zła i przerwę w tym momencie, haha. :D Jak myślicie, co Neymar chce powiedzieć Selenie? :)
Udało mi się odzyskać laptopa, to też jest rozdział. ;)
Mam nadzieję, że się Wam spodoba. :D
Opinie jak zwykle piszcie w komentarzach (można anonimowo) :)
15 komentarzy - rozdział 7 :) Dacie radę, co nie? <3
Do następnego! <3 :)
środa, 1 lipca 2015
Rozdział 5
-Neymar! - krzyknęła Rafaela.
-Znasz go? - zapytałam.
-Tak, to mój brat - odpowiedziała nie odrywając wzroku od telewizora - Jak wróci do Barcelony, to od razu muszę cię z nim zapoznać - uśmiechnęła się.
-Em, my się już znamy - odpowiedziałam.
-Jak to się znacie? - zapytała zdziwiona.
-Poznaliśmy się kilka dni temu. Byliśmy nawet razem na imprezie - rzekłam.
-No popatrz, nawet się nie pochwalił - zaśmiała się - Musimy zrobić sobie selfie! Ney dowie się z insta, że już się znamy! - powiedziała i wyciągnęła swój telefon. Zrobiła kilka zdjęć. Wybrałyśmy dwa najlepsze i wstawiłyśmy je na Instagrama. Jedno ja, a drugie Rafaela. Obie też oznaczyłyśmy na zdjęciach Neymara.
Odłożyłyśmy telefony na bok i wróciłyśmy do oglądania meczu. Po pierwszej połowie Barcelona prowadziła 1:0.
-Kurcze, już tak późno! Będę się zbierać, drugą połowę obejrzę u siebie - rzekła Brazylijka.
-Rafa! Nigdzie nie idziesz, do końca oglądasz ze mną mecz! - powiedziałam ze śmiechem.
-Późno już.. - powiedziała.
-Możesz zostać u mnie na noc, to żaden problem - powiedziałam.
-No dobrze - rzekła z uśmiechem.
-Ja skoczę po coś do picia, zaraz wracam - powiedziałam i poszłam do kuchni.
-Sel! Neymar napisał mi sms'a. Chodź tu szybko! - krzyknęła Rafa z salonu.
Chwyciłam do ręki szklanki z sokiem i poszłam do salonu.
-Co napisał? - zapytałam stawiając napoje na stoliku.
-Masz, przeczytaj - podała mi telefon.
Przeczytałam treść:
"Skąd znasz Selenę?"
Postanowiłam odpisać:
"Poznałyśmy się przypadkiem. ;) Buziaczki, Selena. ;* Ps. Masz strzelić dla mnie jakiegoś gola! :D"
-Rafa, robimy zdjęcie z dzióbkami dla Neya - powiedziałam.
Raz, dwa zrobiłam zdjęcie i wysłałam je razem z wiadomością do Neymara.
-Wariatka z ciebie - zaśmiała się siostra piłkarza.
-Zaczyna się druga połowa, oglądamy!
Parę minut po rozpoczęciu 2 połowy Neymar strzelił gola. Messi od razu do niego podbiegł i razem cieszyli się ze strzelonej bramki.
W ostatniej minucie gola strzelił Messi.
-To był dobry mecz - powiedziała Rafaela.
-Racja! I jeszcze Neymar strzelił gola - powiedziałam z uśmiechem.
Było już po północy, więc razem z Rafaelą położyłyśmy się spać.
-Dobranoc, słodkich snów - powiedziałam do dziewczyny.
-Dobranoc - odpowiedziała.
*Następnego dnia*
-Idziemy dziś na zakupy? - zapytała Rafaela wychodząc z łazienki.
-Dobry pomysł - odpowiedziałam z uśmiechem.
-To ja skoczę do siebie się przebrać i tak za 15 minut przyjdę po ciebie - rzekła.
-Ok - powiedziałam i poszłam odprowadzić ją do drzwi.
Poszłam do łazienki zrobić szybki makijaż i ogarnąć moje włosy. Następnie wybrałam te ubrania:
Założyłam je na siebie i byłam gotowa. Wzięłam telefon do ręki i zeszłam na salonu, aby poczekać na Rafaelę. Przyszła po 5 minutach.
-Idziemy pieszo czy jedziemy autem? - zapytałam.
-Masz prawko? - zapytała.
-Tak - odpowiedziałam.
-Chce Ci się iść taki kawał aż do centrum handlowego?
-Czyli jedziemy autem - zaśmiałam się.
Razem z Raf wsiadłam do mojego samochodu i wyruszyłyśmy do centrum. Podczas jazdy śpiewałyśmy piosenki. Gdy usłyszałam w radiu moją ulubioną piosenkę, od razu podgłośniłam radio.
Jak się okazało, Rafa też bardzo lubiła tę piosenkę. Dziewczyna wyciągnęła telefon i nagrała filmik na Instagrama jak śpiewamy tę piosenkę. Do opisu dodała kawałek tekstu piosenki.
-Wiesz co ci powiem? - rzekłam.
-Hm?
-Poznałam cię wczoraj, a już cię uwielbiam! - powiedziałam z uśmiechem.
-Ojej, kochana jesteś! Też cię bardzo polubiłam. Cieszę się też, że Ney poznał tak wspaniałą dziewczynę jak ty. Może będziecie razem.. - zaśmiała się.
-On zasługuje na kogoś lepszego, naprawdę - powiedziałam.
-Ty jesteś dla niego idealna! Co prawda, nie znam cię aż tak dobrze, ale to wiem. Ty wyprowadzisz go na prostą. On wiele w życiu przeszedł, ktoś musi mu pomóc aby znów wrócił ten sam Neymar co półtora roku temu - rzekła Rafaela.
Zamurowało mnie. To co powiedziała.. ciekawiło mnie bardzo, co takiego musiało się stać z Neymarem, że jak to Rafa powiedziała "ktoś musi mu pomóc aby znów wrócił ten sam Neymar co półtora roku temu."
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Po dłuższej przerwie zapraszam na 5 rozdział. :)
Jak myślicie, co się wydarzyło, że Rafaela powiedziała takie coś Selenie? :) Wasze przypuszczenie piszcie w komentarzach! :) Opinie też proszę pisać w komentarzach. :)
15 komentarzy - rozdział 6 :) Dacie radę co nie? <3
Tak w ogóle to miłych wakacji, haha. :D :*
Do następnego misie! :*
-Znasz go? - zapytałam.
-Tak, to mój brat - odpowiedziała nie odrywając wzroku od telewizora - Jak wróci do Barcelony, to od razu muszę cię z nim zapoznać - uśmiechnęła się.
-Em, my się już znamy - odpowiedziałam.
-Jak to się znacie? - zapytała zdziwiona.
-Poznaliśmy się kilka dni temu. Byliśmy nawet razem na imprezie - rzekłam.
-No popatrz, nawet się nie pochwalił - zaśmiała się - Musimy zrobić sobie selfie! Ney dowie się z insta, że już się znamy! - powiedziała i wyciągnęła swój telefon. Zrobiła kilka zdjęć. Wybrałyśmy dwa najlepsze i wstawiłyśmy je na Instagrama. Jedno ja, a drugie Rafaela. Obie też oznaczyłyśmy na zdjęciach Neymara.
Odłożyłyśmy telefony na bok i wróciłyśmy do oglądania meczu. Po pierwszej połowie Barcelona prowadziła 1:0.
-Kurcze, już tak późno! Będę się zbierać, drugą połowę obejrzę u siebie - rzekła Brazylijka.
-Rafa! Nigdzie nie idziesz, do końca oglądasz ze mną mecz! - powiedziałam ze śmiechem.
-Późno już.. - powiedziała.
-Możesz zostać u mnie na noc, to żaden problem - powiedziałam.
-No dobrze - rzekła z uśmiechem.
-Ja skoczę po coś do picia, zaraz wracam - powiedziałam i poszłam do kuchni.
-Sel! Neymar napisał mi sms'a. Chodź tu szybko! - krzyknęła Rafa z salonu.
Chwyciłam do ręki szklanki z sokiem i poszłam do salonu.
-Co napisał? - zapytałam stawiając napoje na stoliku.
-Masz, przeczytaj - podała mi telefon.
Przeczytałam treść:
"Skąd znasz Selenę?"
Postanowiłam odpisać:
"Poznałyśmy się przypadkiem. ;) Buziaczki, Selena. ;* Ps. Masz strzelić dla mnie jakiegoś gola! :D"
-Rafa, robimy zdjęcie z dzióbkami dla Neya - powiedziałam.
Raz, dwa zrobiłam zdjęcie i wysłałam je razem z wiadomością do Neymara.
-Wariatka z ciebie - zaśmiała się siostra piłkarza.
-Zaczyna się druga połowa, oglądamy!
Parę minut po rozpoczęciu 2 połowy Neymar strzelił gola. Messi od razu do niego podbiegł i razem cieszyli się ze strzelonej bramki.
W ostatniej minucie gola strzelił Messi.
-To był dobry mecz - powiedziała Rafaela.
-Racja! I jeszcze Neymar strzelił gola - powiedziałam z uśmiechem.
Było już po północy, więc razem z Rafaelą położyłyśmy się spać.
-Dobranoc, słodkich snów - powiedziałam do dziewczyny.
-Dobranoc - odpowiedziała.
*Następnego dnia*
-Idziemy dziś na zakupy? - zapytała Rafaela wychodząc z łazienki.
-Dobry pomysł - odpowiedziałam z uśmiechem.
-To ja skoczę do siebie się przebrać i tak za 15 minut przyjdę po ciebie - rzekła.
-Ok - powiedziałam i poszłam odprowadzić ją do drzwi.
Poszłam do łazienki zrobić szybki makijaż i ogarnąć moje włosy. Następnie wybrałam te ubrania:
Założyłam je na siebie i byłam gotowa. Wzięłam telefon do ręki i zeszłam na salonu, aby poczekać na Rafaelę. Przyszła po 5 minutach.
-Idziemy pieszo czy jedziemy autem? - zapytałam.
-Masz prawko? - zapytała.
-Tak - odpowiedziałam.
-Chce Ci się iść taki kawał aż do centrum handlowego?
-Czyli jedziemy autem - zaśmiałam się.
Razem z Raf wsiadłam do mojego samochodu i wyruszyłyśmy do centrum. Podczas jazdy śpiewałyśmy piosenki. Gdy usłyszałam w radiu moją ulubioną piosenkę, od razu podgłośniłam radio.
Jak się okazało, Rafa też bardzo lubiła tę piosenkę. Dziewczyna wyciągnęła telefon i nagrała filmik na Instagrama jak śpiewamy tę piosenkę. Do opisu dodała kawałek tekstu piosenki.
-Wiesz co ci powiem? - rzekłam.
-Hm?
-Poznałam cię wczoraj, a już cię uwielbiam! - powiedziałam z uśmiechem.
-Ojej, kochana jesteś! Też cię bardzo polubiłam. Cieszę się też, że Ney poznał tak wspaniałą dziewczynę jak ty. Może będziecie razem.. - zaśmiała się.
-On zasługuje na kogoś lepszego, naprawdę - powiedziałam.
-Ty jesteś dla niego idealna! Co prawda, nie znam cię aż tak dobrze, ale to wiem. Ty wyprowadzisz go na prostą. On wiele w życiu przeszedł, ktoś musi mu pomóc aby znów wrócił ten sam Neymar co półtora roku temu - rzekła Rafaela.
Zamurowało mnie. To co powiedziała.. ciekawiło mnie bardzo, co takiego musiało się stać z Neymarem, że jak to Rafa powiedziała "ktoś musi mu pomóc aby znów wrócił ten sam Neymar co półtora roku temu."
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Po dłuższej przerwie zapraszam na 5 rozdział. :)
Jak myślicie, co się wydarzyło, że Rafaela powiedziała takie coś Selenie? :) Wasze przypuszczenie piszcie w komentarzach! :) Opinie też proszę pisać w komentarzach. :)
15 komentarzy - rozdział 6 :) Dacie radę co nie? <3
Tak w ogóle to miłych wakacji, haha. :D :*
Do następnego misie! :*
wtorek, 16 czerwca 2015
Rozdział 4
Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. Leżałam już w łóżku, gdy dostałam sms'a od Neymara. Przeczytałam treść:
"Dobranoc piękna, słodkich snów. :)"
Po przeczytaniu go od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Postanowiłam odpisać:
"Dobranoc. ;)"
Zablokowałam telefon i odłożyłam go na szafkę. Po chwili odpłynęłam już w krainę Morfeusza.
*Następnego dnia, rano*
Obudził mnie budzik. Otworzyłam oczy i go wyłączyłam. Niechętnie wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki. Tam zrobiłam "poranną toaletkę", czyli umyłam zęby, twarz, zrobiłam makijaż i fryzurę. Następnie zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Dziś postawiłam na kanapki z szynką i pomidorem. Szybko je zrobiłam i także szybko je zjadłam. Posprzątałam po śniadaniu i z powrotem poszłam na górę do sypialni. Miałam jeszcze chwilę czasu, to wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam portale społecznościowe. Polubiłam, skomentowałam kilka zdjęć i odłożyłam telefon na szafkę. Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania na dzisiejszy dzień. Mój wybór padł na to:
Szybko założyłam na siebie wybrane rzeczy i zeszłam na dół. Ubrałam trampki i wyszłam z domu do pracy.
Gdy doszłam na miejsce gdzie zawsze spotykałam się z Lissą, okazało się, że jej nie ma. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam, że mam wiadomość od Liss. Napisała, że dziś nie przyjdzie do pracy, bo źle się czuje. Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i ruszyłam w stronę hotelu. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Jak zwykle się przebrałam i zaczęłam pracę.
Cały dzień zleciał mi na przyjmowaniu nowych rezerwacji od klientów. Parę minut przed 17 szef wezwał mnie do swojego gabinetu.
-Usiądź - powiedział, gdy weszłam do pomieszczenia - Tu masz papiery, które mają być gotowe na jutro - rzucił na biurko dwie teczki pełne dokumentów.
-Mam już dość tych głupich papierów! Codziennie wieczorami siedzę nad nimi i je wypełniam! Nawet nie mam chwili dla siebie! Mam już tego dość! - w końcu powiedziałam mu co myślę.
-Co ty powiedziałaś? - podniósł głos - Pracujesz w moim hotelu i masz wykonywać moje polecenia! - krzyknął.
-Od teraz już nie! Zwalniam się - powiedziałam wstając z krzesła.
Wyszłam z gabinetu trzaskając przy tym drzwiami. Poszłam do "przebieralni", przebrałam się i wyszłam z hotelu. Zostałam bez pracy. Kasy na najbliższy miesiąc mi wystarczy, a co dalej? Będę musiała poszukać sobie nowej pracy. Dochodziłam już pod dom, ale nagle coś przykuło moją uwagę. Był to mały piesek. Psiak siedział nieopodal mojego domu. Podeszłam do niego bliżej i wzięłam go na ręce. Maluch był bardzo przestraszony, cały się trząsł.
-Maluszku, nie bój się. Zabiorę cię do siebie - powiedziałam do niego i razem z nim poszłam do domu. Będąc już w mieszkaniu, nalałam do miseczki świeżej wody i dałam zwierzakowi.
-Jesteś cały brudny, trzeba cię wykąpać, ale najpierw będę musiała pójść do sklepu po specjalny szampon i karmę dla ciebie - powiedziałam patrząc na psiaka.
Wzięłam do ręki portfel i wyszłam do sklepu zostawiając zwierzaka na chwilę samego.
W sklepie kupiłam szampon i karmę dla psa. Zapłaciłam za zakupy i szybkim krokiem udałam się do domu. Otwierałam drzwi i słyszałam jak maluch piszczy.
-Już jestem maluszku - powiedziałam wchodząc do środka. Pies podbiegł do mnie i zaczął merdać ogonkiem.
Wzięłam go na ręce i poszłam do łazienki. Do wanny napuściłam ciepłej wody i wzięłam się za mycie psa. Po kąpaniu psiak tak słodko wyglądał, że zrobiłam mu zdjęcie i wstawiłam na Instagrama. Starannie wysuszyłam malucha i wyszłam z nim do ogrodu. Psiak ganiał za piłką, którą mu dałam, a ja leżałam na leżaku i myślałam nad plakatami o tym, że znalazłam właśnie tego pieska. Jest u mnie niecałą godzinę, a już zdążyłam się do niego przyzwyczaić. Szkoda było mi go oddać. Musiałam zrobić mu zdjęcie, więc zawołałam go do siebie. Maluch za pozował do zdjęcia, które miało znaleźć się na plakacie i wrócił do zabawy z piłeczką. Ja natomiast poszłam do domu wydrukować zdjęcie i zaprojektować plakaty. Zajęło mi to niecałe 15 minut. Wydrukowałam kilkadziesiąt plakatów i razem ze zwierzakiem poszłam porozwieszać je po okolicy.
-Jaki słodki piesek - powiedziała dziewczyna, która podeszła do mnie, gdy wieszałam jeden z plakatów.
-Szukam jego właściciela, nie wiesz może czyj to pies? - zapytałam.
-Niestety nie - odpowiedziała dziewczyna.
-Szkoda. Dobra, idę wieszać dalej plakaty - powiedziałam.
-Może ci pomogę? - zapytała.
-Jeśli masz ochotę i czas, to byłabym ci bardzo wdzięczna za to - uśmiechnęłam się do niej.
-Tak w ogóle to jestem Rafaela - rzekła i się uśmiechnęła.
-Selena, miło mi - także się przedstawiłam.
Dałam Rafaeli kilka plakatów i obie poszłyśmy na miasto je rozwieszać. Po prawie 3 godzinach wszystkie plakaty były już rozwieszone w całej Barcelonie.
-Naprawdę dziękuję ci za pomoc. Gdybym sama miała to robić, to nie wyrobiłabym się do nocy - zaśmiałam się, gdy razem z nowo poznaną dziewczyną i małym pieskiem wracałam do domu.
-Nie masz za co dziękować - uśmiechnęła się - Gdyby nie te plakaty, to może byśmy nigdy się nie poznały - powiedziała.
-Zapraszam cię do mnie na kawę - rzekłam.
-Z miłą chęcią - brunetka się uśmiechnęła i razem ze mną poszła do domu.
Rafaela siedziała w salonie, gdy przyniosłam jej kawę.
-Proszę - powiedziałam z uśmiechem.
-Dziękuję -odwzajemniła uśmiech - Kurczę, zaraz będę musiała lecieć do domu.
-Czemu? - zapytałam.
-Za dziesięć minut leci mecz. Gra mój ulubiony klub - odpowiedziała.
-Możemy u mnie oglądać, też chętnie obejrzę sobie mecz - powiedziałam.
-Ooo, to super! - krzyknęła uradowana.
-Lecę po popcorn - powiedziałam i poszłam do kuchni.
Chwilę później wróciłam do salonu z miską pełną popcornu.
-Siadaj, zaczyna się! - powiedziała Rafaela i zrobiła mi miejsce na kanapie.
Zaczęłyśmy zajadać popcorn i z uwagą oglądałyśmy jak piłkarze wchodzą na murawę.
------------------------------------------------------------------------------------------
Po 2 tygodnia przychodzę do Was z 4 rozdziałem. :) Przepraszam, że tak długo musieliście czekam na ten rozdział, ale jak sami wiecie - zakończenie roku, poprawianie ocen i te sprawy. Nie miałam czasu żeby cokolwiek napisać. ;/ Ale już niedługo wakacje, więc rozdziały będą pojawiały się częściej. :)
Jak zwykle piszcie opinie o rozdziale w komentarzach. Przypominam, że można anonimowo. :)
12 komentarzy - rozdział 5 :) Dacie radę, co nie? :D <3
Do następnego! <3
"Dobranoc piękna, słodkich snów. :)"
Po przeczytaniu go od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Postanowiłam odpisać:
"Dobranoc. ;)"
Zablokowałam telefon i odłożyłam go na szafkę. Po chwili odpłynęłam już w krainę Morfeusza.
*Następnego dnia, rano*
Obudził mnie budzik. Otworzyłam oczy i go wyłączyłam. Niechętnie wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki. Tam zrobiłam "poranną toaletkę", czyli umyłam zęby, twarz, zrobiłam makijaż i fryzurę. Następnie zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Dziś postawiłam na kanapki z szynką i pomidorem. Szybko je zrobiłam i także szybko je zjadłam. Posprzątałam po śniadaniu i z powrotem poszłam na górę do sypialni. Miałam jeszcze chwilę czasu, to wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam portale społecznościowe. Polubiłam, skomentowałam kilka zdjęć i odłożyłam telefon na szafkę. Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania na dzisiejszy dzień. Mój wybór padł na to:
Szybko założyłam na siebie wybrane rzeczy i zeszłam na dół. Ubrałam trampki i wyszłam z domu do pracy.
Gdy doszłam na miejsce gdzie zawsze spotykałam się z Lissą, okazało się, że jej nie ma. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam, że mam wiadomość od Liss. Napisała, że dziś nie przyjdzie do pracy, bo źle się czuje. Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i ruszyłam w stronę hotelu. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Jak zwykle się przebrałam i zaczęłam pracę.
Cały dzień zleciał mi na przyjmowaniu nowych rezerwacji od klientów. Parę minut przed 17 szef wezwał mnie do swojego gabinetu.
-Usiądź - powiedział, gdy weszłam do pomieszczenia - Tu masz papiery, które mają być gotowe na jutro - rzucił na biurko dwie teczki pełne dokumentów.
-Mam już dość tych głupich papierów! Codziennie wieczorami siedzę nad nimi i je wypełniam! Nawet nie mam chwili dla siebie! Mam już tego dość! - w końcu powiedziałam mu co myślę.
-Co ty powiedziałaś? - podniósł głos - Pracujesz w moim hotelu i masz wykonywać moje polecenia! - krzyknął.
-Od teraz już nie! Zwalniam się - powiedziałam wstając z krzesła.
Wyszłam z gabinetu trzaskając przy tym drzwiami. Poszłam do "przebieralni", przebrałam się i wyszłam z hotelu. Zostałam bez pracy. Kasy na najbliższy miesiąc mi wystarczy, a co dalej? Będę musiała poszukać sobie nowej pracy. Dochodziłam już pod dom, ale nagle coś przykuło moją uwagę. Był to mały piesek. Psiak siedział nieopodal mojego domu. Podeszłam do niego bliżej i wzięłam go na ręce. Maluch był bardzo przestraszony, cały się trząsł.
-Maluszku, nie bój się. Zabiorę cię do siebie - powiedziałam do niego i razem z nim poszłam do domu. Będąc już w mieszkaniu, nalałam do miseczki świeżej wody i dałam zwierzakowi.
-Jesteś cały brudny, trzeba cię wykąpać, ale najpierw będę musiała pójść do sklepu po specjalny szampon i karmę dla ciebie - powiedziałam patrząc na psiaka.
Wzięłam do ręki portfel i wyszłam do sklepu zostawiając zwierzaka na chwilę samego.
W sklepie kupiłam szampon i karmę dla psa. Zapłaciłam za zakupy i szybkim krokiem udałam się do domu. Otwierałam drzwi i słyszałam jak maluch piszczy.
-Już jestem maluszku - powiedziałam wchodząc do środka. Pies podbiegł do mnie i zaczął merdać ogonkiem.
Wzięłam go na ręce i poszłam do łazienki. Do wanny napuściłam ciepłej wody i wzięłam się za mycie psa. Po kąpaniu psiak tak słodko wyglądał, że zrobiłam mu zdjęcie i wstawiłam na Instagrama. Starannie wysuszyłam malucha i wyszłam z nim do ogrodu. Psiak ganiał za piłką, którą mu dałam, a ja leżałam na leżaku i myślałam nad plakatami o tym, że znalazłam właśnie tego pieska. Jest u mnie niecałą godzinę, a już zdążyłam się do niego przyzwyczaić. Szkoda było mi go oddać. Musiałam zrobić mu zdjęcie, więc zawołałam go do siebie. Maluch za pozował do zdjęcia, które miało znaleźć się na plakacie i wrócił do zabawy z piłeczką. Ja natomiast poszłam do domu wydrukować zdjęcie i zaprojektować plakaty. Zajęło mi to niecałe 15 minut. Wydrukowałam kilkadziesiąt plakatów i razem ze zwierzakiem poszłam porozwieszać je po okolicy.
-Jaki słodki piesek - powiedziała dziewczyna, która podeszła do mnie, gdy wieszałam jeden z plakatów.
-Szukam jego właściciela, nie wiesz może czyj to pies? - zapytałam.
-Niestety nie - odpowiedziała dziewczyna.
-Szkoda. Dobra, idę wieszać dalej plakaty - powiedziałam.
-Może ci pomogę? - zapytała.
-Jeśli masz ochotę i czas, to byłabym ci bardzo wdzięczna za to - uśmiechnęłam się do niej.
-Tak w ogóle to jestem Rafaela - rzekła i się uśmiechnęła.
-Selena, miło mi - także się przedstawiłam.
Dałam Rafaeli kilka plakatów i obie poszłyśmy na miasto je rozwieszać. Po prawie 3 godzinach wszystkie plakaty były już rozwieszone w całej Barcelonie.
-Naprawdę dziękuję ci za pomoc. Gdybym sama miała to robić, to nie wyrobiłabym się do nocy - zaśmiałam się, gdy razem z nowo poznaną dziewczyną i małym pieskiem wracałam do domu.
-Nie masz za co dziękować - uśmiechnęła się - Gdyby nie te plakaty, to może byśmy nigdy się nie poznały - powiedziała.
-Zapraszam cię do mnie na kawę - rzekłam.
-Z miłą chęcią - brunetka się uśmiechnęła i razem ze mną poszła do domu.
Rafaela siedziała w salonie, gdy przyniosłam jej kawę.
-Proszę - powiedziałam z uśmiechem.
-Dziękuję -odwzajemniła uśmiech - Kurczę, zaraz będę musiała lecieć do domu.
-Czemu? - zapytałam.
-Za dziesięć minut leci mecz. Gra mój ulubiony klub - odpowiedziała.
-Możemy u mnie oglądać, też chętnie obejrzę sobie mecz - powiedziałam.
-Ooo, to super! - krzyknęła uradowana.
-Lecę po popcorn - powiedziałam i poszłam do kuchni.
Chwilę później wróciłam do salonu z miską pełną popcornu.
-Siadaj, zaczyna się! - powiedziała Rafaela i zrobiła mi miejsce na kanapie.
Zaczęłyśmy zajadać popcorn i z uwagą oglądałyśmy jak piłkarze wchodzą na murawę.
------------------------------------------------------------------------------------------
Po 2 tygodnia przychodzę do Was z 4 rozdziałem. :) Przepraszam, że tak długo musieliście czekam na ten rozdział, ale jak sami wiecie - zakończenie roku, poprawianie ocen i te sprawy. Nie miałam czasu żeby cokolwiek napisać. ;/ Ale już niedługo wakacje, więc rozdziały będą pojawiały się częściej. :)
Jak zwykle piszcie opinie o rozdziale w komentarzach. Przypominam, że można anonimowo. :)
12 komentarzy - rozdział 5 :) Dacie radę, co nie? :D <3
Do następnego! <3
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Rozdział 3
Po 19 skończyłam wypełniać wszystkie dokumenty od szefa. Wstałam od biurka i poszłam do kuchni po coś do picia. Właśnie gdy schodziłam po schodach, ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam Liss.
-Szykuj się, idziemy na imprezę - powiedziała wchodząc do środka.
-Jestem zmęczona, nie idę - rzekłam i podążyłam za nią do salonu.
-Nie marudź tylko się ubieraj. Idziemy z piłkarzami, więc wystrój się jakoś - zaśmiała się.
-Lissa, nie idę. Przed chwilą skończyłam wypełniać dokumenty, jestem padnięta. Jedyne o czym marzę to sen - powiedziałam.
-Sel, nie daj się prosić. Marc, Neymar, Leo i reszta bardzo chcą żebyś też przyszła.
-No dobra, ale idę tylko na dwie, góra trzy godziny i spadam do domu - poinformowałam ją.
-Dobrze, leć się szykować - powiedziała z uśmiechem.
Poszłam na górę i zabrałam się za szukanie jakiejś sukienki. Po krótkim namyśle wybrałam tą:
Do tego zrobiłam mocniejszy makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Do torebki włożyłam telefon i parę kosmetyków gdybym musiała poprawić makijaż.
-I jak? Może być? - zapytałam przyjaciółkę, gdy zeszłam na dół.
-Tak, wyglądasz pięknie! - odpowiedziała.
-Dziękuję, ty też ślicznie wyglądasz - uśmiechnęłam się.
-Selfie na insta? - zapytała.
-No jasne - odpowiedziałam i podeszłam do Liss.
Dziewczyna zrobiła kilka zdjęć, z których potem wybrała jedno i wstawiła na Instagrama.
-Idziemy? Chłopaki już pewnie na nas czekają - powiedziała Lissa.
-Idziemy - odpowiedziałam i razem z przyjaciółką wyszłam z domu.
Szłyśmy na piechotę, bo klub nie był daleko. Zaledwie po 15 minutach byłyśmy na miejscu.
-Cześć dziewczyny! - krzyknął Dani, gdy nas zobaczył.
Obie przywitałyśmy się z piłkarzami.
-Pięknie wyglądasz - szepnął mi na ucho Neymar, gdy się z nim witałam.
-Dziękuję - odpowiedziałam trochę się rumieniąc.
-To co, idziemy tańczyć? - zapytał Marc.
-No oczywiście! - krzyknęła Lissa i razem z Marcem wbiegła do klubu.
-Napijesz się czegoś? - zapytał Neymar, gdy byliśmy już w środku.
-Nie, nie piję alkoholu - odpowiedziałam.
-Czemu? - zapytał trochę zdziwiony.
-Nie lubię i tyle.
-Ok, to ja idę sobie zamówić drinka - rzekł i poszedł do baru.
-Zatańczysz? - zapytał Messi.
-Jasne - odpowiedziałam i poszłam z nim na parkiet.
Tańczyliśmy do każdej piosenki, ale gdy DJ puścił wolną piosenkę, powiedziałam piłkarzowi, że idę usiąść. Usiadłam przy stoliku naprzeciwko Neymara. Piłkarz pił drinka, ale gdy zauważył, że dosiadam się do niego, odłożył szklankę z alkoholem na stolik.
-Masz ochotę przejść się na spacer? - zapytał.
-Jasne - odpowiedziałam z uśmiechem.
Oboje wyszliśmy z klubu.
-Może pójdziemy w stronę jeziora, które znajduje się niedaleko? - zapytał.
-Dobrze - zgodziłam się.
Nad jezioro doszliśmy w zaledwie 5 minut.
-Pięknie tu - powiedziałam.
-Racja, lubię tu przyjeżdżać i w spokoju mogę pomyśleć o całym moim życiu - powiedział.
-Ty to masz życie jak z bajki. Na pewno masz wspaniałą rodzinę, która cię kocha i wspiera na każdym kroku. Zarabiasz miliony, masz tysiące fanów na całym świecie. Pewnie też masz dziewczynę, która kocha cię nad życie. Masz wszystko - rzekłam.
-Nie zawsze w moim życiu jest tak kolorowo jak ci się wydaje - powiedział spoglądając mi prosto w oczy.
-Możesz mieć wszystko czego tylko zapragniesz. A ja co? Pracuję od rana do wieczora w jakimś durnym hotelu za marne pieniądze, z rodzicami w ogóle nie mam kontaktu, nie chcą mnie znać. Jedyną osobą, która mnie wspiera jest Lissa. Poza nią nie mam nikogo bliskiego - powiedziałam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
Neymar nic nie powiedział, tylko tak po prostu mnie przytulił.
-Przepraszam - powiedziałam uwalniając się z jego uścisku.
-Nie przepraszaj. Cieszę się, że mi o tym powiedziałaś. Zaufałaś mi - rzekł lekko się uśmiechając.
-Odprowadzisz mnie do domu? - zapytałam ocierając samotną łzę spływającą po moim policzku.
-Jasne - odpowiedział.
Całą drogę, aż pod mój dom szliśmy w ciszy. Czasami czułam wzrok piłkarza na sobie, ale nie przeszkadzało mi to.
-Dziękuję -powiedziałam, gdy znaleźliśmy się już na miejscu.
-Zawsze do usług - uśmiechnął się.
-Do zobaczenia jutro - rzekłam.
-Jutro się już nie zobaczymy - powiedział.
-Dlaczego?
-Z samego rana wylatujemy na mecz - odpowiedział.
-Yhym.
-Ale możemy się spotkać jak tylko wrócę - powiedział.
-Dobrze - uśmiechnęłam się.
-Dasz mi jeszcze twój numer telefonu żebym mógł się jakoś z tobą skontaktować? - zapytał.
-Jasne - odpowiedziałam i podałam mu numer.
-Dziękuję - odparł z uśmiechem.
-Dobranoc - rzekłam i przytuliłam się do niego.
-Dobranoc - odwzajemnił mój uścisk.
Odsunęłam się od niego, ostatni raz na niego spojrzałam i poszłam do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Iiii mamy rozdział 3 :) Ja jestem nawet zadowolona z tego jak mi wyszedł. :D No, ale opinię zostawiam Wam. :*
12 komentarzy - rozdział 4 :)
Racie radę co nie? :D Wierzę w Was misiaczki! <3 Przypominam, że można komentarze pisać anonimowo. :)
Do następnego! <3
-Szykuj się, idziemy na imprezę - powiedziała wchodząc do środka.
-Jestem zmęczona, nie idę - rzekłam i podążyłam za nią do salonu.
-Nie marudź tylko się ubieraj. Idziemy z piłkarzami, więc wystrój się jakoś - zaśmiała się.
-Lissa, nie idę. Przed chwilą skończyłam wypełniać dokumenty, jestem padnięta. Jedyne o czym marzę to sen - powiedziałam.
-Sel, nie daj się prosić. Marc, Neymar, Leo i reszta bardzo chcą żebyś też przyszła.
-No dobra, ale idę tylko na dwie, góra trzy godziny i spadam do domu - poinformowałam ją.
-Dobrze, leć się szykować - powiedziała z uśmiechem.
Poszłam na górę i zabrałam się za szukanie jakiejś sukienki. Po krótkim namyśle wybrałam tą:
Do tego zrobiłam mocniejszy makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Do torebki włożyłam telefon i parę kosmetyków gdybym musiała poprawić makijaż.
-I jak? Może być? - zapytałam przyjaciółkę, gdy zeszłam na dół.
-Tak, wyglądasz pięknie! - odpowiedziała.
-Dziękuję, ty też ślicznie wyglądasz - uśmiechnęłam się.
-Selfie na insta? - zapytała.
-No jasne - odpowiedziałam i podeszłam do Liss.
Dziewczyna zrobiła kilka zdjęć, z których potem wybrała jedno i wstawiła na Instagrama.
-Idziemy? Chłopaki już pewnie na nas czekają - powiedziała Lissa.
-Idziemy - odpowiedziałam i razem z przyjaciółką wyszłam z domu.
Szłyśmy na piechotę, bo klub nie był daleko. Zaledwie po 15 minutach byłyśmy na miejscu.
-Cześć dziewczyny! - krzyknął Dani, gdy nas zobaczył.
Obie przywitałyśmy się z piłkarzami.
-Pięknie wyglądasz - szepnął mi na ucho Neymar, gdy się z nim witałam.
-Dziękuję - odpowiedziałam trochę się rumieniąc.
-To co, idziemy tańczyć? - zapytał Marc.
-No oczywiście! - krzyknęła Lissa i razem z Marcem wbiegła do klubu.
-Napijesz się czegoś? - zapytał Neymar, gdy byliśmy już w środku.
-Nie, nie piję alkoholu - odpowiedziałam.
-Czemu? - zapytał trochę zdziwiony.
-Nie lubię i tyle.
-Ok, to ja idę sobie zamówić drinka - rzekł i poszedł do baru.
-Zatańczysz? - zapytał Messi.
-Jasne - odpowiedziałam i poszłam z nim na parkiet.
Tańczyliśmy do każdej piosenki, ale gdy DJ puścił wolną piosenkę, powiedziałam piłkarzowi, że idę usiąść. Usiadłam przy stoliku naprzeciwko Neymara. Piłkarz pił drinka, ale gdy zauważył, że dosiadam się do niego, odłożył szklankę z alkoholem na stolik.
-Masz ochotę przejść się na spacer? - zapytał.
-Jasne - odpowiedziałam z uśmiechem.
Oboje wyszliśmy z klubu.
-Może pójdziemy w stronę jeziora, które znajduje się niedaleko? - zapytał.
-Dobrze - zgodziłam się.
Nad jezioro doszliśmy w zaledwie 5 minut.
-Pięknie tu - powiedziałam.
-Racja, lubię tu przyjeżdżać i w spokoju mogę pomyśleć o całym moim życiu - powiedział.
-Ty to masz życie jak z bajki. Na pewno masz wspaniałą rodzinę, która cię kocha i wspiera na każdym kroku. Zarabiasz miliony, masz tysiące fanów na całym świecie. Pewnie też masz dziewczynę, która kocha cię nad życie. Masz wszystko - rzekłam.
-Nie zawsze w moim życiu jest tak kolorowo jak ci się wydaje - powiedział spoglądając mi prosto w oczy.
-Możesz mieć wszystko czego tylko zapragniesz. A ja co? Pracuję od rana do wieczora w jakimś durnym hotelu za marne pieniądze, z rodzicami w ogóle nie mam kontaktu, nie chcą mnie znać. Jedyną osobą, która mnie wspiera jest Lissa. Poza nią nie mam nikogo bliskiego - powiedziałam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
Neymar nic nie powiedział, tylko tak po prostu mnie przytulił.
-Przepraszam - powiedziałam uwalniając się z jego uścisku.
-Nie przepraszaj. Cieszę się, że mi o tym powiedziałaś. Zaufałaś mi - rzekł lekko się uśmiechając.
-Odprowadzisz mnie do domu? - zapytałam ocierając samotną łzę spływającą po moim policzku.
-Jasne - odpowiedział.
Całą drogę, aż pod mój dom szliśmy w ciszy. Czasami czułam wzrok piłkarza na sobie, ale nie przeszkadzało mi to.
-Dziękuję -powiedziałam, gdy znaleźliśmy się już na miejscu.
-Zawsze do usług - uśmiechnął się.
-Do zobaczenia jutro - rzekłam.
-Jutro się już nie zobaczymy - powiedział.
-Dlaczego?
-Z samego rana wylatujemy na mecz - odpowiedział.
-Yhym.
-Ale możemy się spotkać jak tylko wrócę - powiedział.
-Dobrze - uśmiechnęłam się.
-Dasz mi jeszcze twój numer telefonu żebym mógł się jakoś z tobą skontaktować? - zapytał.
-Jasne - odpowiedziałam i podałam mu numer.
-Dziękuję - odparł z uśmiechem.
-Dobranoc - rzekłam i przytuliłam się do niego.
-Dobranoc - odwzajemnił mój uścisk.
Odsunęłam się od niego, ostatni raz na niego spojrzałam i poszłam do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Iiii mamy rozdział 3 :) Ja jestem nawet zadowolona z tego jak mi wyszedł. :D No, ale opinię zostawiam Wam. :*
12 komentarzy - rozdział 4 :)
Racie radę co nie? :D Wierzę w Was misiaczki! <3 Przypominam, że można komentarze pisać anonimowo. :)
Do następnego! <3
poniedziałek, 25 maja 2015
Rozdział 2
Równo o 17 opuściłam budynek, w którym pracuję. Pogoda była wspaniała. Z
dobrym humorem ruszyłam w stronę domu. Jednak w połowie drogi
zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą swojego telefonu i musiałam
wrócić się z powrotem do hotelu, ale to co tam zobaczyłam mnie
zszokowało. Piłkarze biegali po całym holu, grali w piłkę.
-Co tutaj się dzieje?! - krzyknęłam.
I nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno. Co stało się potem? Nie pamiętam.
-Selena, obudź się! - usłyszałam głos Lissy.
Otworzyłam oczy i ujrzałam przyjaciółkę i piłkarzy nachylonych nade mną.
-Co... co się stało? - zapytałam zdziwiona.
-Dostałaś piłką w głowę i zemdlałaś - powiedział Messi.
Leżałam na sofie, która znajdowała się w holu. Chciałam się podnieść, ale poczułam straszny ból głowy.
-Jezus, moja głowa - powiedziałam i z powrotem się położyłam.
-Może pojedziemy do szpitala? - zapytał Marc.
-Nie, nie trzeba. Zaraz mi przejdzie - rzekłam - Tak w ogóle kto był taki mądry i przywalił mi piłką w głowę? - zapytałam powoli wstając z sofy.
Wszyscy spojrzeli na Neymara, więc odpowiedź była oczywista.
-Przepraszam, nie chciałem. Nie zauważyłem, że akurat wchodzisz do hotelu - rzekł.
-Który z was wpadł na pomysł żeby grać w piłkę tutaj?! Hotel to nie boisko! - krzyknęłam trochę zdenerwowana.
-Przepraszamy - powiedzieli chórem wszyscy zawodnicy FC Barcelony.
-Jeśli chcecie sobie pograć, to wyjdźcie sobie na zewnątrz, tam jest dużo miejsca i śmiało możecie grać - powiedziałam.
-Selena, może jednak pojedziemy do tego szpitala? - zapytała Lissa.
-Mówiłam, że nie ma takiej potrzeby. Już mi przechodzi ten ból. Przyszłam po telefon i wracam do domu - oznajmiłam.
-Jest w recepcji na twoim stanowisku - poinformowała mnie przyjaciółka.
Wzięłam swój telefon i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Mam nadzieję, że taka sytuacja drugi raz się nie powtórzy. Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Uważaj na siebie, jakby co to od razu dzwoń do mnie - powiedziała Liss.
-Dobrze - rzekłam i wyszłam z budynku.
Nawet nie opuściłam placu, na którym znajdował się hotel, a usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam Neymara biegnącego w moją stronę.
-Czego chcesz? - zapytałam, gdy był już przy mnie.
-Odprowadzę cię do domu. Nie powinnaś wracać sama, może ci się coś stać. Zasłabniesz po drodze czy coś - rzekł.
-Czuję się już o wiele lepiej. Dam sobie radę, a gdyby coś się działo to zadzwonię do Liss - powiedziałam.
-Nie ma mowy, nie puszczę cię samej. Odprowadzę cię pod same drzwi twojego domu - uparł się.
-Uparty jesteś - zaśmiałam się.
-Wiem - powiedział.
-Ok, to chodźmy - rzekłam.
-Może opowiesz mi coś o sobie? - zapytał Neymar, gdy szliśmy.
-Moje imię już znasz - powiedziałam - Mam dwadzieścia lat, w Barcelonie mieszkam sama, mam młodszego brata, moi rodzice mieszkają w Madrycie.
-Długo już mieszkasz w Barcelonie? - zapytał.
-Prawie dwa lata- odpowiedziałam - Teraz ty coś opowiedz o sobie - powiedziałam.
-Mam dwadzieścia trzy lata, mam rodzoną siostrę Rafaelę i przyszywanego brata Jotę. Mam psa, też mieszkam w Barcelonie, czasami przebywam w Brazylii jak mam na przykład mecz czy trening - powiedział.
-Grasz też w reprezentacji Brazylii?
-Tak - odpowiedział z uśmiechem.
Neymar miał taki czarujący uśmiech. I jeszcze te czekoladowe oczy. Po prostu IDEALNE.
-O czym tak myślisz? - zapytał.
-Co? - zarumieniłam się - A o niczym, zamyśliłam się.
Nawet nie zorientowałam się, gdy doszliśmy pod mój dom.
-Tu mieszkam - wskazałam ręką na niewielki dom z balkonem.
-Żartujesz sobie?
-Nie - odpowiedziałam trochę zdziwiona jego pytaniem.
-Ja mieszkam trzy domy dalej, ale po drugiej stronie ulicy - zaśmiał się - I jak ja mogłem cię wcześniej nie spotkać?
-Może dlatego, że całymi dniami przesiaduję w domu nad papierami od szefa. Dziwne, że dziś mi nie dał do domu żadnych dokumentów - powiedziałam śmiejąc się.
-To rzuć to - powiedział Neymar.
-I ciekawe za co będę żyć? Rodzice kasy mi nie dadzą, moje stosunki z nimi nie są zbyt dobre - odpowiedziałam.
-Coś wymyślę, a za kilka dni nie będziesz już musiała tyle czasu spędzać przy biurku wypełniając jakieś głupie dokumenty - powiedział.
-Co masz na myśli? - zapytałam.
-Tajemnica - zaśmiał się - Tak w ogóle, to musisz wpaść do mnie na kawę.
-Pomyślę nad tym - rzekłam.
-Jakby co, to wiesz gdzie mieszkam - uśmiechnął się.
-Wiem, wiem - też się uśmiechnęłam - Dziękuję ci, że mnie odprowadziłeś choć nie było takiej potrzeby - powiedziałam.
-Nie masz za co dziękować - rzekł.
-Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Do jutra - powiedział z uśmiechem i odszedł.
Weszłam na podwórko, wyciągnęłam klucze z kieszeni i weszłam do domu. Od razu wzięłam się za robotę papierkową. Chciałam jak najszybciej to zrobić żeby chociaż wieczór mieć wolny.
-----------------------------------------------------------------------
I oto 2 rozdział. :) Mi się nawet podoba, ale opinię zostawiam Wam. :) Piszcie w komentarzach czy rozdział się podoba (można anonimowo). :)
10 komentarzy = 3 rozdział :)
-Co tutaj się dzieje?! - krzyknęłam.
I nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno. Co stało się potem? Nie pamiętam.
-Selena, obudź się! - usłyszałam głos Lissy.
Otworzyłam oczy i ujrzałam przyjaciółkę i piłkarzy nachylonych nade mną.
-Co... co się stało? - zapytałam zdziwiona.
-Dostałaś piłką w głowę i zemdlałaś - powiedział Messi.
Leżałam na sofie, która znajdowała się w holu. Chciałam się podnieść, ale poczułam straszny ból głowy.
-Jezus, moja głowa - powiedziałam i z powrotem się położyłam.
-Może pojedziemy do szpitala? - zapytał Marc.
-Nie, nie trzeba. Zaraz mi przejdzie - rzekłam - Tak w ogóle kto był taki mądry i przywalił mi piłką w głowę? - zapytałam powoli wstając z sofy.
Wszyscy spojrzeli na Neymara, więc odpowiedź była oczywista.
-Przepraszam, nie chciałem. Nie zauważyłem, że akurat wchodzisz do hotelu - rzekł.
-Który z was wpadł na pomysł żeby grać w piłkę tutaj?! Hotel to nie boisko! - krzyknęłam trochę zdenerwowana.
-Przepraszamy - powiedzieli chórem wszyscy zawodnicy FC Barcelony.
-Jeśli chcecie sobie pograć, to wyjdźcie sobie na zewnątrz, tam jest dużo miejsca i śmiało możecie grać - powiedziałam.
-Selena, może jednak pojedziemy do tego szpitala? - zapytała Lissa.
-Mówiłam, że nie ma takiej potrzeby. Już mi przechodzi ten ból. Przyszłam po telefon i wracam do domu - oznajmiłam.
-Jest w recepcji na twoim stanowisku - poinformowała mnie przyjaciółka.
Wzięłam swój telefon i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Mam nadzieję, że taka sytuacja drugi raz się nie powtórzy. Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Uważaj na siebie, jakby co to od razu dzwoń do mnie - powiedziała Liss.
-Dobrze - rzekłam i wyszłam z budynku.
Nawet nie opuściłam placu, na którym znajdował się hotel, a usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam Neymara biegnącego w moją stronę.
-Czego chcesz? - zapytałam, gdy był już przy mnie.
-Odprowadzę cię do domu. Nie powinnaś wracać sama, może ci się coś stać. Zasłabniesz po drodze czy coś - rzekł.
-Czuję się już o wiele lepiej. Dam sobie radę, a gdyby coś się działo to zadzwonię do Liss - powiedziałam.
-Nie ma mowy, nie puszczę cię samej. Odprowadzę cię pod same drzwi twojego domu - uparł się.
-Uparty jesteś - zaśmiałam się.
-Wiem - powiedział.
-Ok, to chodźmy - rzekłam.
-Może opowiesz mi coś o sobie? - zapytał Neymar, gdy szliśmy.
-Moje imię już znasz - powiedziałam - Mam dwadzieścia lat, w Barcelonie mieszkam sama, mam młodszego brata, moi rodzice mieszkają w Madrycie.
-Długo już mieszkasz w Barcelonie? - zapytał.
-Prawie dwa lata- odpowiedziałam - Teraz ty coś opowiedz o sobie - powiedziałam.
-Mam dwadzieścia trzy lata, mam rodzoną siostrę Rafaelę i przyszywanego brata Jotę. Mam psa, też mieszkam w Barcelonie, czasami przebywam w Brazylii jak mam na przykład mecz czy trening - powiedział.
-Grasz też w reprezentacji Brazylii?
-Tak - odpowiedział z uśmiechem.
Neymar miał taki czarujący uśmiech. I jeszcze te czekoladowe oczy. Po prostu IDEALNE.
-O czym tak myślisz? - zapytał.
-Co? - zarumieniłam się - A o niczym, zamyśliłam się.
Nawet nie zorientowałam się, gdy doszliśmy pod mój dom.
-Tu mieszkam - wskazałam ręką na niewielki dom z balkonem.
-Żartujesz sobie?
-Nie - odpowiedziałam trochę zdziwiona jego pytaniem.
-Ja mieszkam trzy domy dalej, ale po drugiej stronie ulicy - zaśmiał się - I jak ja mogłem cię wcześniej nie spotkać?
-Może dlatego, że całymi dniami przesiaduję w domu nad papierami od szefa. Dziwne, że dziś mi nie dał do domu żadnych dokumentów - powiedziałam śmiejąc się.
-To rzuć to - powiedział Neymar.
-I ciekawe za co będę żyć? Rodzice kasy mi nie dadzą, moje stosunki z nimi nie są zbyt dobre - odpowiedziałam.
-Coś wymyślę, a za kilka dni nie będziesz już musiała tyle czasu spędzać przy biurku wypełniając jakieś głupie dokumenty - powiedział.
-Co masz na myśli? - zapytałam.
-Tajemnica - zaśmiał się - Tak w ogóle, to musisz wpaść do mnie na kawę.
-Pomyślę nad tym - rzekłam.
-Jakby co, to wiesz gdzie mieszkam - uśmiechnął się.
-Wiem, wiem - też się uśmiechnęłam - Dziękuję ci, że mnie odprowadziłeś choć nie było takiej potrzeby - powiedziałam.
-Nie masz za co dziękować - rzekł.
-Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Do jutra - powiedział z uśmiechem i odszedł.
Weszłam na podwórko, wyciągnęłam klucze z kieszeni i weszłam do domu. Od razu wzięłam się za robotę papierkową. Chciałam jak najszybciej to zrobić żeby chociaż wieczór mieć wolny.
-----------------------------------------------------------------------
I oto 2 rozdział. :) Mi się nawet podoba, ale opinię zostawiam Wam. :) Piszcie w komentarzach czy rozdział się podoba (można anonimowo). :)
10 komentarzy = 3 rozdział :)
wtorek, 12 maja 2015
Rozdział 1
-Liss! - krzyknęłam widząc przyjaciółkę.
-Cześć kochana - powiedziała gdy podeszłam do niej.
-Wyspana? - zapytałam.
-Jak zawsze - odpowiedziała z uśmiechem.
-To dobrze. Wzięłaś te dokumenty, które szef Ci dał? - zapytałam.
-Tak.
-Ok, to chodźmy już, bo jeszcze się spóźnimy - rzekłam.
W dobrych humorach obie ruszyłyśmy w stronę naszej pracy. Z Lissą pracowałyśmy w tym samym hotelu. To właśnie dzięki niej zdobyłam tam pracę jako recepcjonistka.
-Witam was moje miłe panie - powiedział szef gdy weszłyśmy do hotelu.
-Dzień dobry - odpowiedziałam uśmiechając się.
-Przebierajcie się szybko i do pracy. Dziś o dziewiątej mamy wyjątkowych gości - rzekł.
-Kogo? - zapytała Lissa.
-Piłkarze FC Barcelony odwiedzą dziś nasz hotel - odpowiedział zadowolony.
-Naprawdę? - zapytała ponownie Liss.
-Tak, więc wszystko musi być w należytym porządku - to powiedziawszy skierował się w stronę swojego biura.
-Nie wierzę! Pierwszy raz w życiu zobaczę na żywo piłkarzy FC Barcelony! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
-To zwykli piłkarze, nie wiem czym się tak zachwycasz - powiedziałam i udałam się do "przebieralni".
Jak zwykle musiałam przebrać się w strój obowiązujący w mojej pracy, czyli czarna spódniczka i biała koszula. Swoje ubrania, w których przyszłam do pracy włożyłam do szafki, którą następnie zamknęłam na klucz.
-O kurde! - krzyknęła przyjaciółka wbiegając do pomieszczenia, w którym aktualnie się znajdowałam.
-Co się stało? - zapytałam.
-Zapomniałam zabrać z domu koszuli - odpowiedziała trochę zdenerwowana.
-Spokojnie, mam dwie to ci pożyczę - powiedziałam.
-Ratujesz mi tyłek!
-Który to już raz? - zaśmiałam się.
-Nie ważne ile razy. Daj tą kozulę, ja się przebiorę i bierzemy się do pracy.
Tak jak powiedziała, tak też zrobiła. W błyskawicznym tempie się przebrała i była gotowa do pracy.
-Idę zanieść jeszcze szefowi te dokumenty - powiedziała opuszczając "przebieralnię".
-Ok - odpowiedziałam krótko i udałam się na swoje stanowisko.
Zanim Lissa wróciła, zdążyłam przyjąć kilka rezerwacji od klientów.
-Sel! Za dwadzieścia minut przyjadą piłkarze! - wrzasnęła dziewczyna.
-Nie krzycz tak! Nikt tu głuchy nie jest - rzekłam.
-Jeju, ale się cieszę, że ich zobaczę! - powiedziała radośnie.
-Powtarzasz się.
-Nie cieszysz się, że spotkasz tak sławnych ludzi? - zapytała zajmując miejsce obok mnie.
-Tak szczerze? Nie - odpowiedziałam.
-Ty to jakaś inna jesteś. Każdy by się cieszył, a ty masz to po prostu w dupie.
-Nie jestem jak połowa panienek mieszkająca na tym świecie - rzekłam lekko się uśmiechając.
-Dobrze, bierzmy się za pracę - powiedziała Liss i zaczęła przeglądać jakieś papiery.
Dokładnie 20 minut później w hotelu zjawili się piłkarze.
-O matko! - krzyknęła Lissa.
-Uspokój się, bo jeszcze się przestraszą i uciekną - powiedziałam śmiejąc się.
Chwilę potem do holu przyszedł nasz szef. Zamienił kilka słów z nimi, a potem podszedł do nas.
-Dziewczyny, zaprowadźcie naszych gości do pokoi. Tu na kartce są napisane numery pokoi, w których mają przebywać - rzekł kładąc białą kartkę na ladzie.
Spojrzałam na przyjaciółkę, a ta od razu wzięła kartkę do ręki i pobiegła do piłkarzy. Pierwsze co, to zrobiła sobie z każdym zdjęcie.
-Lissa! Robienie sobie z nimi zdjęć to nie było zadanie wyznaczone przez szefa - powiedziałam podchodząc do niej.
-A to jest właśnie moja przyjaciółka Selena - rzekła ignorując to co przed chwilą powiedziałam.
-Też fanka? - zapytał jeden z piłkarzy.
-Nie - odpowiedziałam krótko.
-Coś dziwnego - powiedział tym razem inny piłkarz.
Nawet nie wiedziałam kto jak ma na imię. No pięknie!
-Może zaprowadzę was do waszych pokoi? - zaproponowałam.
-Oczywiście - odpowiedział ten sam mężczyzna co przed chwilą.
Przez chwilę ustalali kto ma być z kim w pokoju.
-Jesteśmy gotowi - rzekł brunet średniego wzrostu.
-Może się przedstawicie? - zapytałam pięciu chłopaków, z którymi właśnie wsiadałam do windy.
-Więc tak, ja jestem Dani, to Neymar, Rafinha, Leo i Marc - rzekł chłopak przedstawiając po kolei każdego piłkarza.
-Miło was poznać - uśmiechnęłam się.
-Selena, tak? - zapytał Marc.
-Tak.
-Coś mi się nie chce wierzyć, że nie jesteś fanką Barcelony - rzekł.
-Serio nie jestem waszą fanką - powiedziałam.
-To musisz być fanką Realu - powiedział tym razem Neymar.
-Pudło. Nie jestem fanką żadnego klubu - odpowiedziała wychodząc z windy, która właśnie zatrzymała się na 3 piętrze.
-To już w ogólne dziwne - powiedział Rafinha.
-Dziwne? Moim zdaniem normalne - odpowiedziałam.
-Jak tam sobie uważasz - powiedział znowu Rafinha.
-Mam rozumieć, że jesteście wszyscy razem w pokoju? - zapytałam.
-Tak, wszyscy razem - odpowiedział Neymar.
-Ok, to pokój na samym końcu, po lewej stronie jest wasz - powiedziałam podają klucze Leo.
-Pokój jest z balkonem? - zapytał Dani.
-Ten tak - odpowiedział.
-Ok, to dziękuję ci bardzo - rzekł Marc uśmiechając się.
Chciałam już wchodzić do windy, gdy odezwał się Neymar.
-Selena, o której kończysz pracę? - zapytał.
-O siedemnastej, a czemu pytasz?
-Może wybrałabyś się ze mną do kina lub na lody? - zaproponował.
-Że ja bym miała iść z tobą na lody lub do kina? Nigdy w życiu - zaśmiałam się i wsiadłam do windy.
Słyszałam jeszcze jak koledzy Neymara śmiali się z niego, że mu odmówiłam, ale teraz to mnie już nie obchodziło.
----------------------------------------------------------------------
No to w końcu pojawił się 1 rozdział! :)
Pierwsze spotkanie Seleny i Neymara.. ^^ Jak myślicie, co wydarzy się dalej? :D
Czekam na Wasze opinie w komentarzach! :) (można anonimowo)
-Cześć kochana - powiedziała gdy podeszłam do niej.
-Wyspana? - zapytałam.
-Jak zawsze - odpowiedziała z uśmiechem.
-To dobrze. Wzięłaś te dokumenty, które szef Ci dał? - zapytałam.
-Tak.
-Ok, to chodźmy już, bo jeszcze się spóźnimy - rzekłam.
W dobrych humorach obie ruszyłyśmy w stronę naszej pracy. Z Lissą pracowałyśmy w tym samym hotelu. To właśnie dzięki niej zdobyłam tam pracę jako recepcjonistka.
-Witam was moje miłe panie - powiedział szef gdy weszłyśmy do hotelu.
-Dzień dobry - odpowiedziałam uśmiechając się.
-Przebierajcie się szybko i do pracy. Dziś o dziewiątej mamy wyjątkowych gości - rzekł.
-Kogo? - zapytała Lissa.
-Piłkarze FC Barcelony odwiedzą dziś nasz hotel - odpowiedział zadowolony.
-Naprawdę? - zapytała ponownie Liss.
-Tak, więc wszystko musi być w należytym porządku - to powiedziawszy skierował się w stronę swojego biura.
-Nie wierzę! Pierwszy raz w życiu zobaczę na żywo piłkarzy FC Barcelony! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
-To zwykli piłkarze, nie wiem czym się tak zachwycasz - powiedziałam i udałam się do "przebieralni".
Jak zwykle musiałam przebrać się w strój obowiązujący w mojej pracy, czyli czarna spódniczka i biała koszula. Swoje ubrania, w których przyszłam do pracy włożyłam do szafki, którą następnie zamknęłam na klucz.
-O kurde! - krzyknęła przyjaciółka wbiegając do pomieszczenia, w którym aktualnie się znajdowałam.
-Co się stało? - zapytałam.
-Zapomniałam zabrać z domu koszuli - odpowiedziała trochę zdenerwowana.
-Spokojnie, mam dwie to ci pożyczę - powiedziałam.
-Ratujesz mi tyłek!
-Który to już raz? - zaśmiałam się.
-Nie ważne ile razy. Daj tą kozulę, ja się przebiorę i bierzemy się do pracy.
Tak jak powiedziała, tak też zrobiła. W błyskawicznym tempie się przebrała i była gotowa do pracy.
-Idę zanieść jeszcze szefowi te dokumenty - powiedziała opuszczając "przebieralnię".
-Ok - odpowiedziałam krótko i udałam się na swoje stanowisko.
Zanim Lissa wróciła, zdążyłam przyjąć kilka rezerwacji od klientów.
-Sel! Za dwadzieścia minut przyjadą piłkarze! - wrzasnęła dziewczyna.
-Nie krzycz tak! Nikt tu głuchy nie jest - rzekłam.
-Jeju, ale się cieszę, że ich zobaczę! - powiedziała radośnie.
-Powtarzasz się.
-Nie cieszysz się, że spotkasz tak sławnych ludzi? - zapytała zajmując miejsce obok mnie.
-Tak szczerze? Nie - odpowiedziałam.
-Ty to jakaś inna jesteś. Każdy by się cieszył, a ty masz to po prostu w dupie.
-Nie jestem jak połowa panienek mieszkająca na tym świecie - rzekłam lekko się uśmiechając.
-Dobrze, bierzmy się za pracę - powiedziała Liss i zaczęła przeglądać jakieś papiery.
Dokładnie 20 minut później w hotelu zjawili się piłkarze.
-O matko! - krzyknęła Lissa.
-Uspokój się, bo jeszcze się przestraszą i uciekną - powiedziałam śmiejąc się.
Chwilę potem do holu przyszedł nasz szef. Zamienił kilka słów z nimi, a potem podszedł do nas.
-Dziewczyny, zaprowadźcie naszych gości do pokoi. Tu na kartce są napisane numery pokoi, w których mają przebywać - rzekł kładąc białą kartkę na ladzie.
Spojrzałam na przyjaciółkę, a ta od razu wzięła kartkę do ręki i pobiegła do piłkarzy. Pierwsze co, to zrobiła sobie z każdym zdjęcie.
-Lissa! Robienie sobie z nimi zdjęć to nie było zadanie wyznaczone przez szefa - powiedziałam podchodząc do niej.
-A to jest właśnie moja przyjaciółka Selena - rzekła ignorując to co przed chwilą powiedziałam.
-Też fanka? - zapytał jeden z piłkarzy.
-Nie - odpowiedziałam krótko.
-Coś dziwnego - powiedział tym razem inny piłkarz.
Nawet nie wiedziałam kto jak ma na imię. No pięknie!
-Może zaprowadzę was do waszych pokoi? - zaproponowałam.
-Oczywiście - odpowiedział ten sam mężczyzna co przed chwilą.
Przez chwilę ustalali kto ma być z kim w pokoju.
-Jesteśmy gotowi - rzekł brunet średniego wzrostu.
-Może się przedstawicie? - zapytałam pięciu chłopaków, z którymi właśnie wsiadałam do windy.
-Więc tak, ja jestem Dani, to Neymar, Rafinha, Leo i Marc - rzekł chłopak przedstawiając po kolei każdego piłkarza.
-Miło was poznać - uśmiechnęłam się.
-Selena, tak? - zapytał Marc.
-Tak.
-Coś mi się nie chce wierzyć, że nie jesteś fanką Barcelony - rzekł.
-Serio nie jestem waszą fanką - powiedziałam.
-To musisz być fanką Realu - powiedział tym razem Neymar.
-Pudło. Nie jestem fanką żadnego klubu - odpowiedziała wychodząc z windy, która właśnie zatrzymała się na 3 piętrze.
-To już w ogólne dziwne - powiedział Rafinha.
-Dziwne? Moim zdaniem normalne - odpowiedziałam.
-Jak tam sobie uważasz - powiedział znowu Rafinha.
-Mam rozumieć, że jesteście wszyscy razem w pokoju? - zapytałam.
-Tak, wszyscy razem - odpowiedział Neymar.
-Ok, to pokój na samym końcu, po lewej stronie jest wasz - powiedziałam podają klucze Leo.
-Pokój jest z balkonem? - zapytał Dani.
-Ten tak - odpowiedział.
-Ok, to dziękuję ci bardzo - rzekł Marc uśmiechając się.
Chciałam już wchodzić do windy, gdy odezwał się Neymar.
-Selena, o której kończysz pracę? - zapytał.
-O siedemnastej, a czemu pytasz?
-Może wybrałabyś się ze mną do kina lub na lody? - zaproponował.
-Że ja bym miała iść z tobą na lody lub do kina? Nigdy w życiu - zaśmiałam się i wsiadłam do windy.
Słyszałam jeszcze jak koledzy Neymara śmiali się z niego, że mu odmówiłam, ale teraz to mnie już nie obchodziło.
----------------------------------------------------------------------
No to w końcu pojawił się 1 rozdział! :)
Pierwsze spotkanie Seleny i Neymara.. ^^ Jak myślicie, co wydarzy się dalej? :D
Czekam na Wasze opinie w komentarzach! :) (można anonimowo)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








