Równo o 17 opuściłam budynek, w którym pracuję. Pogoda była wspaniała. Z
dobrym humorem ruszyłam w stronę domu. Jednak w połowie drogi
zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą swojego telefonu i musiałam
wrócić się z powrotem do hotelu, ale to co tam zobaczyłam mnie
zszokowało. Piłkarze biegali po całym holu, grali w piłkę.
-Co tutaj się dzieje?! - krzyknęłam.
I nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno. Co stało się potem? Nie pamiętam.
-Selena, obudź się! - usłyszałam głos Lissy.
Otworzyłam oczy i ujrzałam przyjaciółkę i piłkarzy nachylonych nade mną.
-Co... co się stało? - zapytałam zdziwiona.
-Dostałaś piłką w głowę i zemdlałaś - powiedział Messi.
Leżałam na sofie, która znajdowała się w holu. Chciałam się podnieść, ale poczułam straszny ból głowy.
-Jezus, moja głowa - powiedziałam i z powrotem się położyłam.
-Może pojedziemy do szpitala? - zapytał Marc.
-Nie, nie trzeba. Zaraz mi przejdzie - rzekłam - Tak w ogóle kto był
taki mądry i przywalił mi piłką w głowę? - zapytałam powoli wstając z
sofy.
Wszyscy spojrzeli na Neymara, więc odpowiedź była oczywista.
-Przepraszam, nie chciałem. Nie zauważyłem, że akurat wchodzisz do hotelu - rzekł.
-Który z was wpadł na pomysł żeby grać w piłkę tutaj?! Hotel to nie boisko! - krzyknęłam trochę zdenerwowana.
-Przepraszamy - powiedzieli chórem wszyscy zawodnicy FC Barcelony.
-Jeśli chcecie sobie pograć, to wyjdźcie sobie na zewnątrz, tam jest dużo miejsca i śmiało możecie grać - powiedziałam.
-Selena, może jednak pojedziemy do tego szpitala? - zapytała Lissa.
-Mówiłam, że nie ma takiej potrzeby. Już mi przechodzi ten ból. Przyszłam po telefon i wracam do domu - oznajmiłam.
-Jest w recepcji na twoim stanowisku - poinformowała mnie przyjaciółka.
Wzięłam swój telefon i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Mam nadzieję, że taka sytuacja drugi raz się nie powtórzy. Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Uważaj na siebie, jakby co to od razu dzwoń do mnie - powiedziała Liss.
-Dobrze - rzekłam i wyszłam z budynku.
Nawet nie opuściłam placu, na którym znajdował się hotel, a usłyszałam
jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam Neymara
biegnącego w moją stronę.
-Czego chcesz? - zapytałam, gdy był już przy mnie.
-Odprowadzę cię do domu. Nie powinnaś wracać sama, może ci się coś stać. Zasłabniesz po drodze czy coś - rzekł.
-Czuję się już o wiele lepiej. Dam sobie radę, a gdyby coś się działo to zadzwonię do Liss - powiedziałam.
-Nie ma mowy, nie puszczę cię samej. Odprowadzę cię pod same drzwi twojego domu - uparł się.
-Uparty jesteś - zaśmiałam się.
-Wiem - powiedział.
-Ok, to chodźmy - rzekłam.
-Może opowiesz mi coś o sobie? - zapytał Neymar, gdy szliśmy.
-Moje imię już znasz - powiedziałam - Mam dwadzieścia lat, w Barcelonie mieszkam sama, mam młodszego brata, moi rodzice mieszkają w Madrycie.
-Długo już mieszkasz w Barcelonie? - zapytał.
-Prawie dwa lata- odpowiedziałam - Teraz ty coś opowiedz o sobie - powiedziałam.
-Mam dwadzieścia trzy lata, mam rodzoną siostrę Rafaelę i przyszywanego brata Jotę. Mam psa, też mieszkam w Barcelonie, czasami przebywam w Brazylii jak mam na przykład mecz czy trening - powiedział.
-Grasz też w reprezentacji Brazylii?
-Tak - odpowiedział z uśmiechem.
Neymar miał taki czarujący uśmiech. I jeszcze te czekoladowe oczy. Po prostu IDEALNE.
-O czym tak myślisz? - zapytał.
-Co? - zarumieniłam się - A o niczym, zamyśliłam się.
Nawet nie zorientowałam się, gdy doszliśmy pod mój dom.
-Tu mieszkam - wskazałam ręką na niewielki dom z balkonem.
-Żartujesz sobie?
-Nie - odpowiedziałam trochę zdziwiona jego pytaniem.
-Ja mieszkam trzy domy dalej, ale po drugiej stronie ulicy - zaśmiał się - I jak ja mogłem cię wcześniej nie spotkać?
-Może dlatego, że całymi dniami przesiaduję w domu nad papierami od szefa. Dziwne, że dziś mi nie dał do domu żadnych dokumentów - powiedziałam śmiejąc się.
-To rzuć to - powiedział Neymar.
-I ciekawe za co będę żyć? Rodzice kasy mi nie dadzą, moje stosunki z nimi nie są zbyt dobre - odpowiedziałam.
-Coś wymyślę, a za kilka dni nie będziesz już musiała tyle czasu spędzać przy biurku wypełniając jakieś głupie dokumenty - powiedział.
-Co masz na myśli? - zapytałam.
-Tajemnica - zaśmiał się - Tak w ogóle, to musisz wpaść do mnie na kawę.
-Pomyślę nad tym - rzekłam.
-Jakby co, to wiesz gdzie mieszkam - uśmiechnął się.
-Wiem, wiem - też się uśmiechnęłam - Dziękuję ci, że mnie odprowadziłeś choć nie było takiej potrzeby - powiedziałam.
-Nie masz za co dziękować - rzekł.
-Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Do jutra - powiedział z uśmiechem i odszedł.
Weszłam na podwórko, wyciągnęłam klucze z kieszeni i weszłam do domu. Od razu wzięłam się za robotę papierkową. Chciałam jak najszybciej to zrobić żeby chociaż wieczór mieć wolny.
-----------------------------------------------------------------------
I oto 2 rozdział. :) Mi się nawet podoba, ale opinię zostawiam Wam. :) Piszcie w komentarzach czy rozdział się podoba (można anonimowo). :)
10 komentarzy = 3 rozdział :)
świetny ! ♥
OdpowiedzUsuńCzekam na next ;).
OdpowiedzUsuńI zapraszam do mnie.. :D
Świetny, ale 'Ola'? A to nie miała być przypadkiem Selena? :)
OdpowiedzUsuńTak po za tym świetny i zapraszam do siebie. ♥
Jeju, pomyłka. :D Już poprawiłam. :D
UsuńSuper jest 💖💕💟
OdpowiedzUsuńSuper, kiedy można spodziewać się następnego?
OdpowiedzUsuńWspaniały <3
OdpowiedzUsuńCoś czuję, że Sel i Ney się dogadają :D
Czekam na kolejny :)
Super rozdzi2, czekam na next
OdpowiedzUsuńSuper! :D Czrkam na next! :**
OdpowiedzUsuńcudo ♥♥♥
OdpowiedzUsuńBoooski!
OdpowiedzUsuńWięcej !!! CUDOWNY <3
OdpowiedzUsuńŚwietny! Cudowny! Piękny! <3 czekam na następny! :D
OdpowiedzUsuńPapież kiedy umarł miał 85 lat - 8+5=13.
OdpowiedzUsuńGodzina śmierci: 21:37 - 2+1+3+7=13.
Data śmierci: 02.04.2005 - 0+2+0+4+2+0+0+5=13.
Postrzelony 13 Maja.
9301 dni pontyfikatu - 9+3+0+1=13.
Zmarł w 13 tygodniu roku.
JAN PAWEŁ DRUGI - 13 liter.
czy to zbieg okoliczności?
prześlij to dalej niech inni myślą...
Sorry, ale musi się spełnić....
Pomyśl sobie życzenie a zobaczysz co sie stanie...
Zacznij myśleć o czymś czego naprawdę pragniesz,
To funkcjonuje....Osoba, która mi wysłała ta wiadomość powiedziała, ze jej życzenie.
spełniło sie w 2 dni po odczytaniu tej wiadomości.
Wypowiedz życzenie jak skończy sie.
odliczanie:
10...
09...
08...
07...
06...
05...
04...
03...
02...
01...
*Wypowiedz życzenie*
Wklej te wiadomość w ciągu 10 minut do 10 komentarzy.
Jeśli tego nie zrobisz stanie się.
przeciwność Twojego życzeni
Boskie rozdziały <3
OdpowiedzUsuńOd dziś jestem stałą czytelniczką tak samo jak na poprzednim blogu ;*/Zuza
Papież kiedy umarł miał 85 lat - 8+5=13.
OdpowiedzUsuńGodzina śmierci: 21:37 - 2+1+3+7=13.
Data śmierci: 02.04.2005 - 0+2+0+4+2+0+0+5=13.
Postrzelony 13 Maja.
9301 dni pontyfikatu - 9+3+0+1=13.
Zmarł w 13 tygodniu roku.
JAN PAWEŁ DRUGI - 13 liter.
czy to zbieg okoliczności?
prześlij to dalej niech inni myślą...
Sorry, ale musi się spełnić....
Pomyśl sobie życzenie a zobaczysz co sie stanie...
Zacznij myśleć o czymś czego naprawdę pragniesz,
To funkcjonuje....Osoba, która mi wysłała ta wiadomość powiedziała, ze jej życzenie.
spełniło sie w 2 dni po odczytaniu tej wiadomości.
Wypowiedz życzenie jak skończy sie.
odliczanie:
10...
09...
08...
07...
06...
05...
04...
03...
02...
01...
*Wypowiedz życzenie*
Wklej te wiadomość w ciągu 10 minut do 10 komentarzy.
Jeśli tego nie zrobisz stanie się.
przeciwność Twojego życzeni