poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 2

Równo o 17 opuściłam budynek, w którym pracuję. Pogoda była wspaniała. Z dobrym humorem ruszyłam w stronę domu. Jednak w połowie drogi zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą swojego telefonu i musiałam wrócić się z powrotem do hotelu, ale to co tam zobaczyłam mnie zszokowało. Piłkarze biegali po całym holu, grali w piłkę.
-Co tutaj się dzieje?! - krzyknęłam.
I nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno. Co stało się potem? Nie pamiętam.
-Selena, obudź się! - usłyszałam głos Lissy.
Otworzyłam oczy i ujrzałam przyjaciółkę i piłkarzy nachylonych nade mną.
-Co... co się stało? - zapytałam zdziwiona.
-Dostałaś piłką w głowę i zemdlałaś - powiedział Messi.
Leżałam na sofie, która znajdowała się w holu. Chciałam się podnieść, ale poczułam straszny ból głowy.
-Jezus, moja głowa - powiedziałam i z powrotem się położyłam.
-Może pojedziemy do szpitala? - zapytał Marc.
-Nie, nie trzeba. Zaraz mi przejdzie - rzekłam - Tak w ogóle kto był taki mądry i przywalił mi piłką w głowę? - zapytałam powoli wstając z sofy.
Wszyscy spojrzeli na Neymara, więc odpowiedź była oczywista.
-Przepraszam, nie chciałem. Nie zauważyłem, że akurat wchodzisz do hotelu - rzekł.
-Który z was wpadł na pomysł żeby grać w piłkę tutaj?! Hotel to nie boisko! - krzyknęłam trochę zdenerwowana.
-Przepraszamy - powiedzieli chórem wszyscy zawodnicy FC Barcelony.
-Jeśli chcecie sobie pograć, to wyjdźcie sobie na zewnątrz, tam jest dużo miejsca i śmiało możecie grać - powiedziałam.
-Selena, może jednak pojedziemy do tego szpitala? - zapytała Lissa.
-Mówiłam, że nie ma takiej potrzeby. Już mi przechodzi ten ból. Przyszłam po telefon i wracam do domu - oznajmiłam.
-Jest w recepcji na twoim stanowisku - poinformowała mnie przyjaciółka.
Wzięłam swój telefon i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Mam nadzieję, że taka sytuacja drugi raz się nie powtórzy. Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Uważaj na siebie, jakby co to od razu dzwoń do mnie - powiedziała Liss.
-Dobrze - rzekłam i wyszłam z budynku.
Nawet nie opuściłam placu, na którym znajdował się hotel, a usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam Neymara biegnącego w moją stronę.
-Czego chcesz? - zapytałam, gdy był już przy mnie.
-Odprowadzę cię do domu. Nie powinnaś wracać sama, może ci się coś stać. Zasłabniesz po drodze czy coś - rzekł.
-Czuję się już o wiele lepiej. Dam sobie radę, a gdyby coś się działo to zadzwonię do Liss - powiedziałam.
-Nie ma mowy, nie puszczę cię samej. Odprowadzę cię pod same drzwi twojego domu - uparł się.
-Uparty jesteś - zaśmiałam się.
-Wiem - powiedział.
-Ok, to chodźmy - rzekłam.
-Może opowiesz mi coś o sobie? - zapytał Neymar, gdy szliśmy.
-Moje imię już znasz - powiedziałam - Mam dwadzieścia lat, w Barcelonie mieszkam sama, mam młodszego brata, moi rodzice mieszkają w Madrycie.
-Długo już mieszkasz w Barcelonie? - zapytał.
-Prawie dwa lata- odpowiedziałam - Teraz ty coś opowiedz o sobie - powiedziałam.
-Mam dwadzieścia trzy lata, mam rodzoną siostrę Rafaelę i przyszywanego brata Jotę. Mam psa, też mieszkam w Barcelonie, czasami przebywam w Brazylii jak mam na przykład mecz czy trening - powiedział.
-Grasz też w reprezentacji Brazylii?
-Tak - odpowiedział z uśmiechem.
Neymar miał taki czarujący uśmiech. I jeszcze te czekoladowe oczy. Po prostu IDEALNE.
-O czym tak myślisz? - zapytał.
-Co? - zarumieniłam się - A o niczym, zamyśliłam się.
Nawet nie zorientowałam się, gdy doszliśmy pod mój dom.
-Tu mieszkam - wskazałam ręką na niewielki dom z balkonem.
-Żartujesz sobie?
-Nie - odpowiedziałam trochę zdziwiona jego pytaniem.
-Ja mieszkam trzy domy dalej, ale po drugiej stronie ulicy - zaśmiał się - I jak ja mogłem cię wcześniej nie spotkać?
-Może dlatego, że całymi dniami przesiaduję w domu nad papierami od szefa. Dziwne, że dziś mi nie dał do domu żadnych dokumentów - powiedziałam śmiejąc się.
-To rzuć to - powiedział Neymar.
-I ciekawe za co będę żyć? Rodzice kasy mi nie dadzą, moje stosunki z nimi nie są zbyt dobre - odpowiedziałam.
-Coś wymyślę, a za kilka dni nie będziesz już musiała tyle czasu spędzać przy biurku wypełniając jakieś głupie dokumenty - powiedział.
-Co masz na myśli? - zapytałam.
-Tajemnica - zaśmiał się - Tak w ogóle, to musisz wpaść do mnie na kawę.
-Pomyślę nad tym - rzekłam.
-Jakby co, to wiesz gdzie mieszkam - uśmiechnął się.
-Wiem, wiem - też się uśmiechnęłam - Dziękuję ci, że mnie odprowadziłeś choć nie było takiej potrzeby - powiedziałam.
-Nie masz za co dziękować - rzekł.
-Do zobaczenia jutro - powiedziałam.
-Do jutra - powiedział z uśmiechem i odszedł.
Weszłam na podwórko, wyciągnęłam klucze z kieszeni i weszłam do domu. Od razu wzięłam się za robotę papierkową. Chciałam jak najszybciej to zrobić żeby chociaż wieczór mieć wolny.
-----------------------------------------------------------------------
I oto 2 rozdział. :) Mi się nawet podoba, ale opinię zostawiam Wam. :) Piszcie w komentarzach czy rozdział się podoba (można anonimowo). :)
10 komentarzy = 3 rozdział :)


wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 1

-Liss! - krzyknęłam widząc przyjaciółkę.
-Cześć kochana - powiedziała gdy podeszłam do niej.
-Wyspana? - zapytałam.
-Jak zawsze - odpowiedziała z uśmiechem.
-To dobrze. Wzięłaś te dokumenty, które szef Ci dał? - zapytałam.
-Tak.
-Ok, to chodźmy już, bo jeszcze się spóźnimy - rzekłam.
W dobrych humorach obie ruszyłyśmy w stronę naszej pracy. Z Lissą pracowałyśmy w tym samym hotelu. To właśnie dzięki niej zdobyłam tam pracę jako recepcjonistka.
-Witam was moje miłe panie - powiedział szef gdy weszłyśmy do hotelu.
-Dzień dobry - odpowiedziałam uśmiechając się.
-Przebierajcie się szybko i do pracy. Dziś o dziewiątej mamy wyjątkowych gości - rzekł.
-Kogo? - zapytała Lissa.
-Piłkarze FC Barcelony odwiedzą dziś nasz hotel - odpowiedział zadowolony.
-Naprawdę? - zapytała ponownie Liss.
-Tak, więc wszystko musi być w należytym porządku - to powiedziawszy skierował się w stronę swojego biura.
 -Nie wierzę! Pierwszy raz w życiu zobaczę na żywo piłkarzy FC Barcelony! - krzyknęła uradowana dziewczyna.
-To zwykli piłkarze, nie wiem czym się tak zachwycasz - powiedziałam i udałam się do "przebieralni".
Jak zwykle musiałam przebrać się w strój obowiązujący w mojej pracy, czyli czarna spódniczka i biała koszula. Swoje ubrania, w których przyszłam do pracy włożyłam do szafki, którą następnie zamknęłam na klucz.
-O kurde! - krzyknęła przyjaciółka wbiegając do pomieszczenia, w którym aktualnie się znajdowałam.
-Co się stało? - zapytałam.
-Zapomniałam zabrać z domu koszuli - odpowiedziała trochę zdenerwowana.
-Spokojnie, mam dwie to ci pożyczę - powiedziałam.
-Ratujesz mi tyłek!
-Który to już raz? - zaśmiałam się.
-Nie ważne ile razy. Daj tą kozulę, ja się przebiorę i bierzemy się do pracy.
Tak jak powiedziała, tak też zrobiła. W błyskawicznym tempie się przebrała i była gotowa do pracy.
-Idę zanieść jeszcze szefowi te dokumenty - powiedziała opuszczając "przebieralnię".
-Ok - odpowiedziałam krótko i udałam się na swoje stanowisko.
Zanim Lissa wróciła, zdążyłam przyjąć kilka rezerwacji od klientów.
-Sel! Za dwadzieścia minut przyjadą piłkarze! - wrzasnęła dziewczyna.
-Nie krzycz tak! Nikt tu głuchy nie jest - rzekłam.
-Jeju, ale się cieszę, że ich zobaczę! - powiedziała radośnie.
-Powtarzasz się.
-Nie cieszysz się, że spotkasz tak sławnych ludzi? - zapytała zajmując miejsce obok mnie.
-Tak szczerze? Nie - odpowiedziałam.
-Ty to jakaś inna jesteś. Każdy by się cieszył, a ty masz to po prostu w dupie.
-Nie jestem jak połowa panienek mieszkająca na tym świecie - rzekłam lekko się uśmiechając.
-Dobrze, bierzmy się za pracę - powiedziała Liss i zaczęła przeglądać jakieś papiery.
Dokładnie 20 minut później w hotelu zjawili się piłkarze.
-O matko! - krzyknęła Lissa.
-Uspokój się, bo jeszcze się przestraszą i uciekną - powiedziałam śmiejąc się.
Chwilę potem do holu przyszedł nasz szef. Zamienił kilka słów z nimi, a potem podszedł do nas.
-Dziewczyny, zaprowadźcie naszych gości do pokoi. Tu na kartce są napisane numery pokoi, w których  mają przebywać - rzekł kładąc białą kartkę na ladzie.
Spojrzałam na przyjaciółkę, a ta od razu wzięła kartkę do ręki i pobiegła do piłkarzy. Pierwsze co, to zrobiła sobie z każdym zdjęcie.
-Lissa! Robienie sobie z nimi zdjęć to nie było zadanie wyznaczone przez szefa - powiedziałam podchodząc do niej.
-A to jest właśnie moja przyjaciółka Selena - rzekła ignorując to co przed chwilą powiedziałam.
-Też fanka? - zapytał jeden z piłkarzy.
-Nie - odpowiedziałam krótko.
-Coś dziwnego - powiedział tym razem inny piłkarz.
Nawet nie wiedziałam kto jak ma na imię. No pięknie!
-Może zaprowadzę was do waszych pokoi? - zaproponowałam.
-Oczywiście - odpowiedział ten sam mężczyzna co przed chwilą.
Przez chwilę ustalali kto ma być z kim w pokoju.
-Jesteśmy gotowi - rzekł brunet średniego wzrostu.
-Może się przedstawicie? - zapytałam pięciu chłopaków, z którymi właśnie wsiadałam do windy.
-Więc tak, ja jestem Dani, to Neymar, Rafinha, Leo i Marc - rzekł chłopak przedstawiając po kolei każdego piłkarza.
-Miło was poznać - uśmiechnęłam się.
-Selena, tak? - zapytał Marc.
-Tak.
-Coś mi się nie chce wierzyć, że nie jesteś fanką Barcelony - rzekł.
-Serio nie jestem waszą fanką - powiedziałam.
-To musisz być fanką Realu - powiedział tym razem Neymar.
-Pudło. Nie jestem fanką żadnego klubu - odpowiedziała wychodząc z windy, która właśnie zatrzymała się na 3 piętrze.
-To już w ogólne dziwne - powiedział Rafinha.
-Dziwne? Moim zdaniem normalne - odpowiedziałam.
-Jak tam sobie uważasz - powiedział znowu Rafinha.
-Mam rozumieć, że jesteście wszyscy razem w pokoju? - zapytałam.
-Tak, wszyscy razem - odpowiedział Neymar.
-Ok, to pokój na samym końcu, po lewej stronie jest wasz - powiedziałam podają klucze Leo.
-Pokój jest z balkonem? - zapytał Dani.
-Ten tak - odpowiedział.
-Ok, to dziękuję ci bardzo - rzekł Marc uśmiechając się.
Chciałam już wchodzić do windy, gdy odezwał się Neymar.
-Selena, o której kończysz pracę? - zapytał.
-O siedemnastej, a czemu pytasz?
-Może wybrałabyś się ze mną do kina lub na lody? - zaproponował.
-Że ja bym miała iść z tobą na lody lub do kina? Nigdy w życiu - zaśmiałam się i wsiadłam do windy.
Słyszałam jeszcze jak koledzy Neymara śmiali się z niego, że mu odmówiłam, ale teraz to mnie już nie obchodziło.
----------------------------------------------------------------------
No to w końcu pojawił się 1 rozdział! :)
Pierwsze spotkanie Seleny i Neymara.. ^^ Jak myślicie, co wydarzy się dalej? :D
Czekam na Wasze opinie w komentarzach! :) (można anonimowo)



poniedziałek, 4 maja 2015

Prolog.

Rano jak zwykle obudził mnie budzik. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i udałam się do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą, a następnie umyłam zęby. Teraz przyszedł czas na wybranie jakiś ubrań. Wyszłam z łazienki i podeszłam do ogromnej szafy, która znajdowała się nieopodal okna. Po krótkim namyśle postanowiłam, że dziś ubiorę jeansy i białą bokserkę. Do tego wybrałam jeszcze złoty naszyjnik i bransoletkę. Z przygotowanymi rzeczami zniknęłam za drzwiami łazienki. Gdy miałam już na sobie ubrania, zabrałam się za rozczesywanie moich długich, brązowych włosów. Postanowiłam, że dziś zostawię je rozpuszczone. Gdy skończyłam już "pracę" nad moimi włosami, przyszedł czas na makijaż. Użyłam korektora, pudru, tuszu do rzęs i pomadki. Zaledwie po 5 minutach mój makijaż był gotowy. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i opuściłam pomieszczenie. Chwyciłam do ręki telefon, który leżał na szafce i zeszłam do kuchni w celu zrobienia śniadania. Mój wybór padł na płatki zbożowe z mlekiem. Wsypałam płatki do miseczki, a następnie zalałam zimnym mlekiem. Wygodnie usiadłam na krześle i zabrałam się za konsumowanie swojego śniadania. W między czasie sprawdziłam jeszcze Instagrama i Facebooka. Kilku moich znajomych dodało nowe zdjęcia, więc je polubiłam. Nim się obejrzałam, a miseczka z płatkami zrobiła się pusta. Odłożyłam telefon na stół, a miseczkę włożyłam do zmywarki. Spojrzałam jeszcze na zegar, który wskazywał godzinę 7:45. O 7:50 umówiłam się z moją przyjaciółką Lissą, więc musiałam się szykować do wyjścia. Założyłam białe conversy, wzięłam do ręki sweterek, który wisiał na wieszaku i wyszłam z domu. Upewniłam się jeszcze czy zamknęłam drzwi i ruszyłam w stronę miejsca, w którym umówiłam się z przyjaciółką.
-----------------------------------------------------------------------
Obiecałam, że dziś wstawię prolog, tak więc wstawiam! :)
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. :D
Czekam na Wasze opinie w komentarzach. ;) (komentarze można pisać anonimowo)

sobota, 2 maja 2015

Bohaterowie.

Selena Gomez - zwykła 20-latka mieszkająca z przyjaciółmi w Barcelonie. Pracuje jako recepcjonistka w hotelu. Czy spotkany przypadkowo mężczyzna całkowicie zmieni jej życie?



Neymar Da Silva Santos Junior
- 23-letni piłkarz Fc Barcelony. Mieszka wraz z siostrą i przyjaciółmi także w Barcelonie. Od prawie roku jest singlem. Czy to się zmieni? Czy spotka kobietę swego życia i będzie chciał spędzić z nią resztę swojego życia?



Rafaela Beckran - 19-letnia siostra Neymara. Wiedzie swobodne życie u boku swojego brata. W głowie jej tylko zakupy i dobra zabawa w dobrym towarzystwie.



W opowiadaniu także pojawią się:

-przyjaciele Seleny, Neymara i Rafaeli,
-piłkarze Fc Barcelony i ich partnerki oraz dzieci,
-przypadkowe osoby.

-----------------------------------------------------------------------
Witam Was kochani na moim nowym blogu! :) Jak już zauważyliście pojawili się tylko bohaterowie. ;) Prolog oraz rozdziały pojawią się gdy skończę pisać bloga, którego prowadzę aktualnie. :) Jest szansa, że prolog pojawi się szybciej niż skończę z tamtym blogiem. O czym będzie ten blog? A tego dowiecie się już niedługo! ;)
Mam nadzieję, że spodoba Wam się to opowiadanie i zostaniecie ze mną  na dłużej! :) <3