wtorek, 16 czerwca 2015

Rozdział 4

Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. Leżałam już w łóżku, gdy dostałam sms'a od Neymara. Przeczytałam treść:
"Dobranoc piękna, słodkich snów. :)"
Po przeczytaniu go od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Postanowiłam odpisać:
"Dobranoc. ;)"
Zablokowałam telefon i odłożyłam go na szafkę. Po chwili odpłynęłam już w krainę Morfeusza.

*Następnego dnia, rano*
Obudził mnie budzik. Otworzyłam oczy i go wyłączyłam. Niechętnie wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki. Tam zrobiłam "poranną toaletkę", czyli umyłam zęby, twarz, zrobiłam makijaż i fryzurę. Następnie zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Dziś postawiłam na kanapki z szynką i pomidorem. Szybko je zrobiłam i także szybko je zjadłam. Posprzątałam po śniadaniu i z powrotem poszłam na górę do sypialni. Miałam jeszcze chwilę czasu, to wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam portale społecznościowe. Polubiłam, skomentowałam kilka zdjęć i odłożyłam telefon na szafkę. Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania na dzisiejszy dzień. Mój wybór padł na to:


Szybko założyłam na siebie wybrane rzeczy i zeszłam na dół. Ubrałam trampki i wyszłam z domu do pracy.
Gdy doszłam na miejsce gdzie zawsze spotykałam się z Lissą, okazało się, że jej nie ma. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam, że mam wiadomość od Liss. Napisała, że dziś nie przyjdzie do pracy, bo źle się czuje. Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i ruszyłam w stronę hotelu. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Jak zwykle się przebrałam i zaczęłam pracę.

Cały dzień zleciał mi na przyjmowaniu nowych rezerwacji od klientów. Parę minut przed 17 szef wezwał mnie do swojego gabinetu. 
-Usiądź - powiedział, gdy weszłam do pomieszczenia - Tu masz papiery, które mają być gotowe na jutro - rzucił na biurko dwie teczki pełne dokumentów. 
-Mam już dość tych głupich papierów! Codziennie wieczorami siedzę nad nimi i je wypełniam! Nawet nie mam chwili dla siebie! Mam już tego dość! - w końcu powiedziałam mu co myślę. 
-Co ty powiedziałaś? - podniósł głos - Pracujesz w moim hotelu i masz wykonywać moje polecenia! - krzyknął. 
-Od teraz już nie! Zwalniam się - powiedziałam wstając z krzesła. 
Wyszłam z gabinetu trzaskając przy tym drzwiami. Poszłam do "przebieralni", przebrałam się i wyszłam z hotelu. Zostałam bez pracy. Kasy na najbliższy miesiąc mi wystarczy, a co dalej? Będę musiała poszukać sobie nowej pracy. Dochodziłam już pod dom, ale nagle coś przykuło moją uwagę. Był to mały piesek. Psiak siedział nieopodal mojego domu. Podeszłam do niego bliżej i wzięłam go na ręce. Maluch był bardzo przestraszony, cały się trząsł. 
-Maluszku, nie bój się. Zabiorę cię do siebie - powiedziałam do niego i razem z nim poszłam do domu. Będąc już w mieszkaniu, nalałam do miseczki świeżej wody i dałam zwierzakowi. 
-Jesteś cały brudny, trzeba cię wykąpać, ale najpierw będę musiała pójść do sklepu po specjalny szampon i karmę dla ciebie - powiedziałam patrząc na psiaka. 
Wzięłam do ręki portfel i wyszłam do sklepu zostawiając zwierzaka na chwilę samego.
W sklepie kupiłam szampon i karmę dla psa. Zapłaciłam za zakupy i szybkim krokiem udałam się do domu. Otwierałam drzwi i słyszałam jak maluch piszczy. 
-Już jestem maluszku - powiedziałam wchodząc do środka. Pies podbiegł do mnie i zaczął merdać ogonkiem.
Wzięłam go na ręce i poszłam do łazienki. Do wanny napuściłam ciepłej wody i wzięłam się za mycie psa. Po kąpaniu psiak tak słodko wyglądał, że zrobiłam mu zdjęcie i wstawiłam na Instagrama. Starannie wysuszyłam malucha i wyszłam z nim do ogrodu. Psiak ganiał za piłką, którą mu dałam, a ja leżałam na leżaku i myślałam nad plakatami o tym, że znalazłam właśnie tego pieska. Jest u mnie niecałą godzinę, a już zdążyłam się do niego przyzwyczaić. Szkoda było mi go oddać. Musiałam zrobić mu zdjęcie, więc zawołałam go do siebie. Maluch za pozował do zdjęcia, które miało znaleźć się na plakacie i wrócił do zabawy z piłeczką. Ja natomiast poszłam do domu wydrukować zdjęcie i zaprojektować plakaty. Zajęło mi to niecałe 15 minut. Wydrukowałam kilkadziesiąt plakatów i razem ze zwierzakiem poszłam porozwieszać je po okolicy. 
-Jaki słodki piesek - powiedziała dziewczyna, która podeszła do mnie, gdy wieszałam jeden z plakatów.
-Szukam jego właściciela, nie wiesz może czyj to pies? - zapytałam.
-Niestety nie - odpowiedziała dziewczyna.
-Szkoda. Dobra, idę wieszać dalej plakaty - powiedziałam.
-Może ci pomogę? - zapytała.
-Jeśli masz ochotę i czas, to byłabym ci bardzo wdzięczna za to - uśmiechnęłam się do niej.
-Tak w ogóle to jestem Rafaela - rzekła i się uśmiechnęła.
-Selena, miło mi - także się przedstawiłam.
Dałam Rafaeli kilka plakatów i obie poszłyśmy na miasto je rozwieszać. Po prawie 3 godzinach wszystkie plakaty były już rozwieszone w całej Barcelonie.
-Naprawdę dziękuję ci za pomoc. Gdybym sama miała to robić, to nie wyrobiłabym się do nocy - zaśmiałam się, gdy razem z nowo poznaną dziewczyną i małym pieskiem wracałam do domu.
-Nie masz za co dziękować - uśmiechnęła się - Gdyby nie te plakaty, to może byśmy nigdy się nie poznały - powiedziała.
-Zapraszam cię do mnie na kawę - rzekłam.
-Z miłą chęcią - brunetka się uśmiechnęła i razem ze mną poszła do domu.
Rafaela siedziała w salonie, gdy przyniosłam jej kawę.
-Proszę - powiedziałam z uśmiechem.
-Dziękuję -odwzajemniła uśmiech - Kurczę, zaraz będę musiała lecieć do domu.
-Czemu? - zapytałam.
-Za dziesięć minut leci mecz. Gra mój ulubiony klub - odpowiedziała.
-Możemy u mnie oglądać, też chętnie obejrzę sobie mecz - powiedziałam.
-Ooo, to super! - krzyknęła uradowana.
-Lecę po popcorn - powiedziałam i poszłam do kuchni.
Chwilę później wróciłam do salonu z miską pełną popcornu.
-Siadaj, zaczyna się! - powiedziała Rafaela i zrobiła mi miejsce na kanapie.
Zaczęłyśmy zajadać popcorn i z uwagą oglądałyśmy jak piłkarze wchodzą na murawę. 
------------------------------------------------------------------------------------------ 
Po 2 tygodnia przychodzę do Was z 4 rozdziałem. :) Przepraszam, że tak długo musieliście czekam na ten rozdział, ale jak sami wiecie - zakończenie roku, poprawianie ocen i te sprawy. Nie miałam czasu żeby cokolwiek napisać. ;/ Ale już niedługo wakacje, więc rozdziały będą pojawiały się częściej. :)
Jak zwykle piszcie opinie o rozdziale w komentarzach. Przypominam, że można anonimowo. :)
12 komentarzy - rozdział 5 :) Dacie radę, co nie? :D <3
Do następnego! <3


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział 3

Po 19 skończyłam wypełniać wszystkie dokumenty od szefa. Wstałam od biurka i poszłam do kuchni po coś do picia. Właśnie gdy schodziłam po schodach, ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam Liss.
-Szykuj się, idziemy na imprezę - powiedziała wchodząc do środka.
-Jestem zmęczona, nie idę - rzekłam i podążyłam za nią do salonu.
-Nie marudź tylko się ubieraj. Idziemy z piłkarzami, więc wystrój się jakoś - zaśmiała się.
-Lissa, nie idę. Przed chwilą skończyłam wypełniać dokumenty, jestem padnięta. Jedyne o czym marzę to sen - powiedziałam.
-Sel, nie daj się prosić. Marc, Neymar, Leo i reszta bardzo chcą żebyś też przyszła.
-No dobra, ale idę tylko na dwie, góra trzy godziny i spadam do domu - poinformowałam ją.
-Dobrze, leć się szykować - powiedziała z uśmiechem.
Poszłam na górę i zabrałam się za szukanie jakiejś sukienki. Po krótkim namyśle wybrałam tą:


Do tego zrobiłam mocniejszy makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Do torebki włożyłam telefon i parę kosmetyków gdybym musiała poprawić makijaż.
-I jak? Może być? - zapytałam przyjaciółkę, gdy zeszłam na dół.
-Tak, wyglądasz pięknie! - odpowiedziała.
-Dziękuję, ty też ślicznie wyglądasz - uśmiechnęłam się.
-Selfie na insta? - zapytała.
-No jasne - odpowiedziałam i podeszłam do Liss.
Dziewczyna zrobiła kilka zdjęć, z których potem wybrała jedno i wstawiła na Instagrama.
-Idziemy? Chłopaki już pewnie na nas czekają  - powiedziała Lissa.
-Idziemy - odpowiedziałam i razem z przyjaciółką wyszłam z domu.
Szłyśmy na piechotę, bo klub nie był daleko. Zaledwie po 15 minutach byłyśmy na miejscu.
-Cześć dziewczyny! - krzyknął Dani, gdy nas zobaczył.
Obie przywitałyśmy się z piłkarzami.
-Pięknie wyglądasz - szepnął mi na ucho Neymar, gdy się z nim witałam.
-Dziękuję - odpowiedziałam trochę się rumieniąc.
-To co, idziemy tańczyć? - zapytał Marc.
-No oczywiście! - krzyknęła Lissa i razem z Marcem wbiegła do klubu.
-Napijesz się czegoś? - zapytał Neymar, gdy byliśmy już w środku.
-Nie, nie piję alkoholu - odpowiedziałam.
-Czemu? - zapytał trochę zdziwiony.
-Nie lubię i tyle.
-Ok, to ja idę sobie zamówić drinka - rzekł i poszedł do baru.
-Zatańczysz? - zapytał Messi.
-Jasne - odpowiedziałam i poszłam z nim na parkiet.
Tańczyliśmy do każdej piosenki, ale gdy DJ puścił wolną piosenkę, powiedziałam piłkarzowi, że idę usiąść. Usiadłam przy stoliku naprzeciwko Neymara. Piłkarz pił drinka, ale gdy zauważył, że dosiadam się do niego, odłożył szklankę z alkoholem na stolik. 
-Masz ochotę przejść się na spacer? - zapytał.
-Jasne - odpowiedziałam z uśmiechem.
Oboje wyszliśmy z klubu.
-Może pójdziemy w stronę jeziora, które znajduje się niedaleko? - zapytał.
-Dobrze - zgodziłam się.
Nad jezioro doszliśmy w zaledwie 5 minut.
-Pięknie tu - powiedziałam.
-Racja, lubię tu przyjeżdżać i w spokoju mogę pomyśleć o całym moim życiu - powiedział.
-Ty to masz życie jak z bajki. Na pewno masz wspaniałą rodzinę, która cię kocha i wspiera na każdym kroku. Zarabiasz miliony, masz tysiące fanów na całym świecie. Pewnie też masz dziewczynę, która kocha cię nad życie. Masz wszystko - rzekłam.
-Nie zawsze w moim życiu jest tak kolorowo jak ci się wydaje - powiedział spoglądając mi prosto w oczy.
-Możesz mieć wszystko czego tylko zapragniesz. A ja co? Pracuję od rana do wieczora w jakimś durnym hotelu za marne pieniądze, z rodzicami w ogóle nie mam kontaktu, nie chcą mnie znać. Jedyną osobą, która mnie wspiera jest Lissa. Poza nią nie mam nikogo bliskiego - powiedziałam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
Neymar nic nie powiedział, tylko tak po prostu mnie przytulił.
-Przepraszam - powiedziałam uwalniając się z jego uścisku.
-Nie przepraszaj. Cieszę się, że mi o tym powiedziałaś. Zaufałaś mi - rzekł lekko się uśmiechając.
-Odprowadzisz mnie do domu? - zapytałam ocierając samotną łzę spływającą po moim policzku.
-Jasne - odpowiedział.
Całą drogę, aż pod mój dom szliśmy w ciszy. Czasami czułam wzrok piłkarza na sobie, ale nie przeszkadzało mi to.
-Dziękuję -powiedziałam, gdy znaleźliśmy się już na miejscu.
-Zawsze do usług - uśmiechnął się.
-Do zobaczenia jutro - rzekłam.
-Jutro się już nie zobaczymy - powiedział.
-Dlaczego?
-Z samego rana wylatujemy na mecz - odpowiedział.
-Yhym.
-Ale możemy się spotkać jak tylko wrócę - powiedział.
-Dobrze - uśmiechnęłam się.
-Dasz mi jeszcze twój numer telefonu żebym mógł się jakoś z tobą skontaktować? - zapytał.
-Jasne - odpowiedziałam i podałam mu numer.
-Dziękuję - odparł  z uśmiechem.
-Dobranoc - rzekłam i przytuliłam się do niego.
-Dobranoc - odwzajemnił mój uścisk.
Odsunęłam się od niego, ostatni raz na niego spojrzałam i poszłam do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Iiii mamy rozdział 3 :) Ja jestem nawet zadowolona z tego jak mi wyszedł. :D No, ale opinię zostawiam Wam. :*
12 komentarzy - rozdział 4 :) 
Racie radę co nie? :D Wierzę w Was misiaczki! <3 Przypominam, że można komentarze pisać anonimowo. :)
 Do następnego! <3